Literatura
-
Raz w roku w Skiroławkach
[…] Przestępca kłamie z natury rzeczy i z natury rzeczy oficer służby kryminalnej kłamstwa te ma obalić. Przestępca, który od razu przyznaje się do zarzucanego mu czynu (…) pozostawia nieuchwytne uczucie niedosytu. Okazuje odrobinę niewiary w możliwości dochodzenia prawdy materialnej przez osoby do tego powołane. […] Zbigniew Nienacki, Raz w roku w Skiroławkach, Olsztyn 1990
-
Weiser Dawidek
Właściwie jak to się stało, jak do tego doszło, że staliśmy w trójkę w gabinecie dyrektora szkoły, mając uszy pełne złowrogich słów: „protokół”, „przesłuchanie”, przysięga”, jak to się mogło stać, że tak po prostu i zwyczajnie z normalnych uczniów i dzieci staliśmy się oto po raz pierwszy oskarżonymi, jakim cudem nałożono na nas tę dorosłość – tego nie wiem do dzisiaj.
-
Prokurator Alicja Horn
[…] Wszyscy stróże moralności rekrutują się z ludzi o podłożu najbardziej niemoralnym. Są to indywidua tak przerażone nadmiarem brudu pokrywającego dno ich świadomości, że wszędzie widzą brud i aż wyją o zakazy i anatemy. W szlamie zapełniającym ich podświadomość ci ideowi moraliści mają wylęgarnię sprzeciwów przeciw własnej naturze.
-
Tańczący jastrząb
[…] Ludzie wnet się dowiedzieli, że Michał chodzi do nauczyciela na jakieś tajne nauczanie, i jedni się śmiali z tego, a inni mówili, że niebezpieczne są takie schadzki.
-
Konopielka
[…] A wiecie, od czego zaczynali? Od szkoły i elektryczności! I w tej sprawie my przyjechali: w sprawie szkoły i w sprawie elektryczności. Proszę bardzo, pani Jolu, nie pani powie pare słów o szkole.
-
Orinoko
[…] Jakże żarliwie wypatrywaliśmy wszyscy onej góry, zwiastunki lepszych dni. Rozumieliśmy, że tam, w wioskach Arawaków, skończy się nasza bieda. Tam moi indianscy przyjaciele znajdą się znowu wśród swoich – po szczęśliwej ucieczce z okrutnej niewoli hiszpańskiej na wyspie Margarita.
-
Rysunek
Ziemio moja, droższa od innych, nie śpię, szukam wspomnień dziecinnych, bazgrzę niezręcznie i na papierze dom się pojawia, płoty, ganki, bzy pachnące w majowe ranki, i wśród trawnika konwalie świeże – kwiaty mej matki w dniu jej imienin – ławka, gąszczem bzu opleciona, dąb, co od wieków nic się nie zmienił i błogosławiąc wznosi ramiona.
-
A kiedy przyjdzie …
A kiedy przyjdzie godzina rozstania, Popatrzmy sobie w oczy długo, długo I bez jednego słowa pożegnania Idźmy – ja w jedną stronę, a ty w drugą.
-
Charitas
[…] Z rykiem idą w stronę domu wielkie gospodarskie krowy, popędzane przez małego pastuszka, przybłędę Berto. Leniwie, oślinionymi żuchwami miamlą strawę, przymykając swe przecudne, ogromne oczy.
-
Kubuś Fatalista i jego pan
[…] Odwaga raz jest wyżej, raz znowu niżej w cenie: im pospolitsza, tym mniej się ludzie nią szczycą, tym mniej ją wysławiają. Przyjrzyjcie się różnym skłonnościom i ludziom; zauważycie takich, o których by można powiedzieć, iż przyszli na świat za późno: są z innego wieku.