Inspiracje
-
Marnotrawstwo drewna
Bóg, wynagradzając człowiekowi gór twardą i obfitą zimę, dał mu obfitość drewna, a on z tym darem niebios poczyna sobie tak jak bogacz ze swymi bogactwami: nie skąpo, lecz ręką lekką i narnotrawną. Autor anonimowy (1845) /w/: Marcin Wawrzyńczak (wybór), Podróżnicy w Górach Olbrzymich. Antologia tekstów źródłowych 2, Wydawnictwo Wielka Izera & Schlesisches Muzeum, Chromiec – Görlitz 2022 s. 339
-
Górskie szczyty – alegoria losu
Na im wyższy stopień los człowieka wyniesie, tym samotniej tam stoi i tym mroźniejsze owiewa go powietrze; górskie szczyty lśnią kusząco z oddali, ale gdy się na nie wejdzie, ma się do czynienia z mgłą i wichrem i lodem. Ratzeburg Julius (1841) /w/: Marcin Wawrzyńczak (wybór), Podróżnicy w Górach Olbrzymich. Antologia tekstów źródłowych 2, Wydawnictwo Wielka Izera & Schlesisches Muzeum, Chromiec – Görlitz 2022 s. 360
-
Zbocze doliny Mielnicy
[…] Pierwszą wspaniałą puszczą, przez którą niczym przez przedsionek szlismy do starego lasu, było zbocze doliny Mielnicy (…). Porasta je gęstwina, na którą składają się świerki, połacie jeżyn, ogromne paprocie (Aspidium filix-femina i Aspidium spinulosum), kępy śmiałka darniowego (Aira cespitosa) oraz inne trawy, co razem tworzy dzicz o niespotykanej skali. Pomiędzy tym wszystkim tkwią liczne pnie martwych drzew, głazy i bloki skalne i wędrowiec, który nie znalazłby wąskiej, na poły zarośniętej ścieżki, którą prowadził nas teraz leśniczy, musiałby zawrócić. (…) Pomiędzy świerkami widzi się piękne okazy krzepkich jodeł i jaworów, do wyrośnięcia których człowiek ręki nie przyłożył. […] Ratzeburg Julius (1841) /w/: Marcin Wawrzyńczak (wybór), Podróżnicy w Górach Olbrzymich. Antologia…
-
Widzenie pejzażu
[…] W ciągi trzech wieków w postrzeganiu gór prze mieszkańców Zachodu dokonała się niezwykła rewolucja. Cechy, które wcześniej budziły odrazę – stromizna, odosobnienie, śmiertelne niebezpieczeństwa – zaczęto uważać za ich największe zalety. Mamy tu do czynienia z tak radykalną zmianą, że uświadamia nam ona kulturowe w znacznej mierze sposoby, w jakie reagujemy na krajobraz. Oznacza to, że kiedy patrzymy na pejzaż, nie postrzegamy tego, co się przed nami znajduje, lecz w dużej mierze to, co naszym zdaniem powinno się tam znajdować. Przypisujemy mu właściwości, których sam w sobie nie ma – na przykład okrucieństwo czy posępność – i stosownie do tego go oceniamy. […] Robert Macfarlane, cyt, za: Filip Springer…
-
Niewinne oko nie istnieje
[…] Trudno jednak nie popaść w zadumę nad tym, co dziś widzimy z najwyższej góry Sudetów. I co zobaczymy za dziesięć albo dwadzieścia lat. Ja dziś z tego szczytu widzę już tylko Hotel Gołębiewski. Tak, nie ma już Gór Olbrzymich, na które patrzą Podróżnicy i nie ma już tamtego patrzenia. Nie sposób bowiem dziś kontemplować krajobrazu w oderwaniu od tych wszystkich dramatów i draństw, jakie się krajobrazowi przytrafiają. (…) Przyszłość wszak należy do aparthoteli i innych „okazji inwestycyjnych”, którymi Świeradów jest metodycznie rozjeżdżany. Tak, niewinne oko nie istnieje. Spojrzenie Podróżników … jest spojrzeniem sprzed katastrofy, sprzed antropocenu. Dziś zaglądając do potoku, na dnie którego połyskuje „złoto głupców”, musimy mieć świadomość,…
-
Wiatr szumiał w świerkach i bukach
[…] Panowała tu grobowa cisza, nie rozbrzmiewał żaden głos ludzki ni zwierzęcy, tylko wiatr szumiał w świerkach i bukach. Szliśmy po korzeniach, po głazach, w zielonym półmroku lasu, już to przez młodszy drzewostan, co po wojnie siedmioletniej wyrósł, już to przez odsłonięte poręby. Wreszcie pomiędzy gałęziami drzew zamajaczyły chmury i moi chłopcy krzyknęli z radości, po raz pierwszy z tak bliska tych „żeglarzy nieba” widząc. Niedługo potem zaczął się las, który miał już prawdziwie górski charakter. Droga wiodła po skale, czasem równej, czasem krzywej, czasem gładkiej, czasem chropowatej, przy każdym kroku chlupotał strumyczek. W każdej dziurze, nawet pod korzeniami połyskiwało jeziorko, pnie drzew i głazy porośnięte były wilgotnym zielonym mchem,…
-
Robota ciężka, ale ładny grosz
[…] Robota ciężka, ale ładny grosz góralowi przynosząca. Po czeskiej stronie zwłaszcza do majątku Semili należące wsie Polubny i Korenow stanowią znaczne ośrodki pozysku drewna. Ponieważ góry nie mają tam odpowiedniej wysokości i nachylenia, by rzecz inaczej urządzić, drewno jest saniami do Izery zwożone i stamtąd do Semil spławiane. Od saga, co obejmuje ścinkę, rżnięcie na kloce i łupanie, dostaje robotnik dwadzieścia krajcarów, a za przetransportowanie tego saga do rzeki z miejsca często o ponad godinę drogi oddalonego – krajcarów osiemnaście. W tym roku ze względu na wyjątkowo łagodną zimę i brak dostatecznej ilości śniegu, nie mogło całe ścięte drewno być z lasów wywiezione i czeka na zimę kolejną. Tym…
-
Witriolejnia
[…] Ilość drewna, jaką corocznie zużywa witriolejnia, jest ogromna, ale takie są też hrabiowskie lasy. Zwłaszcza wiosną wszystkimi strumieniami spławia się drewno i z najdalszych zakątków lasu docierają tu najpotężniejsze sztuki. […] Christian Weiss (1794) /w/: Marcin Wawrzyńczak (wybór), Podróżnicy w Górach Olbrzymich. Antologia tekstów źródłowych z XVII – XX wieku, Wydawnictwo Wielka Izera & Schlesisches Muzeum, Chromiec – Görlitz 2020 s. 101
-
Droga prowadziła głównie przez las
[…] Droga prowadziła głównie przez las i ze względu na wiele głazów i kiepskich kładek była uciążliwa i niebezpieczna. Dziwił widok wielkiej ilości powalonych i gnijących drzew. W prześwitach pokazywały się budzące grozę skały. […] Adolf Traugott von Gersdorf (1765) /w/: Marcin Wawrzyńczak (wybór), Podróżnicy w Górach Olbrzymich. Antologia tekstów źródłowych z XVII – XX wieku, Wydawnictwo Wielka Izera & Schlesisches Muzeum, Chromiec – Görlitz 2020 s. 49
-
Co się po polsku „karczma” zowie
[…] Można w mowie śląskiego gminu wiele słów słowiańskiego pochodzenia napotkać; toć był Śląsk niegdyś prowincją Polski. Mówią więc powszechnie Krätscham zamiast Schenke („szynk”) na prostą gospodę, co się po polsku „karczma” zowie. […] Johann Erich Biester’ 1782 /w/: Marcin Wawrzyńczak (wybór), Podróżnicy w Górach Olbrzymich. Antologia tekstów źródłowych z XVII – XX wieku, Wydawnictwo Wielka Izera & Schlesisches Muzeum, Chromiec – Görlitz 2020 s. 64