Inspiracje
-
Lasy nad Odrą z perspektywy półwiecza
[…] Duże kompleksy lasów zachowały się na Śląsku Opolskim i na Śląsku Dolnym, m.in. w Sudetach i nad Nysą Łużycką, krainą lasów jest Środkowe Nadodrze, gdzie obszary leśne zajmują blisko połowę ogólnej powierzchni. Bogate są tu zbiory runa leśnego, grzybów i jagód. Przede wszystkim jednak jest to źródło dostaw surowca dla miejscowego przemysłu drzewnego. Wyrębom towarzyszą planowe zalesienia, jednym z ich celów jest wymiana drzewostanów jednorodnych na korzystniejsze gospodarczo i odporniejsze drzewostany mieszane. […] Jan Popłoński i Ignacy Rutkiewicz, Odra, Wydawnictwo INTERPRESS, Warszawa 1977 s. 25
-
Tam czeka przygoda
[…] Gdy starożytni wymyślali znane nam do dziś baśniowe historie, a także później, gdy ustne tradycje zostały ostatecznie spisane w średniowieczu, ziemie północnej i zachodniej Europy porastał gęsty las. Niebezpieczeństwa były namacalne: od łotrów i bandytów czyhających na podróżników po wilki żądne krwi, a za każdym zakrętem czaiła się śmierć. To miasta i wioski były terenem cywilizowanym, jednocześnie trochę nudnym, przewidywalnym i restrykcyjnym w swoich normach. Pod wieloma względami bór symbolizuje wszystko, czym miasta i miasteczka nie są: to, co nieokiełzane, niekontrolowane, tajemnicze i dzikie. Cywilizacje, jako dzieła ludzkości, mają swoje zasady, standardy i granice. Istnieje akceptowalny oraz, co ważniejsze, nieakceptowalny sposób zachowania, a od każdego oczekuje się przestrzegania społecznych…
-
Edward Gramont o Edwardzie Stachurze
[…] Edward Stachura to dla mnie jedna z postaci kluczowych, jeżeli chodzi o zrozumienie tragedii. Kiedy czytałem jego teksty, otrzymywałem taki zastrzyk pozytywnej energii, że byłem wszędzie tam, gdzie on, po to by rozkoszować się tymi samymi przeżyciami, do tego stopnia, że zdecydowałem się na swoją „zimową siekierezadę” i przepracowałem osiem miesięcy jako drwal w lesie. […] Edward Gramont w rozmowie z Mirosławą Szott, Zielona Góra 2026 s. 142
-
Kwaśne deszcze
[…] Zielony szlak wiodący przez Kocioł Smogorni do Karpacza był jak zwykle opustoszały. Wąska ścieżka wiła się wśród uschniętych drzew, które zniszczyła katastrofa ekologiczna wywołana kwaśnymi deszczami, jakie nawiedzały te góry w ostatnich latach. Wystające z ziemi martwe pnie i ogołocone z igieł zszarzałe konary sprawiały upiorne wrażenie. Przypominały zastygłe w bezruchu szkielety, które ktoś przeniósł na zbocza Smogorni z jakiejś koszmarnej baśni. (…) W okolicy zielonego szlaku wyjątkowo często dochodziło do różnych nieszczęśliwych zdarzeń: zaginięć, zamarznięć, lawin. Liczba wypadków wzrosła znacząco od momentu w którym las obumarł. Czy wszechobecne uschnięte drzewa rzeczywiście tak bardzo dezorientowały ludzi? A może zdarzenia te były zemstą Ducha Gór na ludziach za ro, że…
-
Las do „Odrodzenia”
[…] W odróżnieniu od lasów rosnących na nizinach ten wzdłuż szlaku do Odrodzenia miał w sobie coś groźnego i odpychającego. Konary starych drzew były nienaturalnie wykrzywione, jakby zamarły nagle w bolesnym spazmie, próbując ostrzec wędrowców, żeby nie zapuszczali się w głąb puszczy. Szumiący w koronach drzew zimny, nocny wiatr przesuwał kolejne chmury, co rusz zasłaniając księżyc znajdujący się w ostatniej kwadrze. Ciemność nocy rozbudzała wyobraźnię Justyny, potęgując wrażenie, że stara, zbroczona niegdyś niewinną krwią puszcza prowadzi własne wewnętrzne Zycie. […]. Sławek Gortych, Schronisko które przetrwało, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2026 s. 119
-
Pod Śnieżnymi Kotłami
[…] W pewnym momencie utknął w gąszczu iglastych gałęzi. Zdezorientowany rozglądał się wokół, chaotycznie machając latarką. Cienka, blada stróżka światła nie umożliwiała rozeznania się w terenie. Przeraziła go świadomość, że jeśli coś mu się teraz stanie, nikt nie znajdzie go przez bardzo długi czas. Miał wrażenie, że jest w pułapce. Jak przystało na specyficzny krajobraz tych gór, znajdował się w centrum porośniętego kosodrzewina płaskowyżu, którego końca nie było widać. Wiatr przemykał między iglastymi gałęziami, omiatając bezbronnego mężczyznę niczym zły duch. […] Sławek Gortych, Schronisko które przestało istnieć, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2026 s. 318
-
Karkonosze. Mroczny taniec wiatru
[…] Inaczej zareagowali mieszkańcy lasu. Natychmiast pojęli, że w Karkonoszach po raz kolejny doszło do morderstwa. Tuż po strzale dał się słyszeć szelest łamanych gałęzi – przerażona sarna wyskoczyła spomiędzy kosodrzewiny, jednym susem przecięła górski szlak i pognała w stronę lasu. W jej ślady ruszyły kolejne dwie. Z rosnącej tuż obok jarzębiny zerwało się stado ptaków, a z oddali dobiegło upiorne pohukiwanie sowy. Zwierzęta jeszcze przez pewien czas przekazywały sobie wiadomość o intruzie, który zakłócił ich spokój. Dopiero gdy oddaliły się od mordercy i instynktownie znów poczuły się bezpieczne, wszystko ucichło. Tylko wiatr jakby nieświadom tego, co właśnie się wydarzyło, wciąż próbował nakłonić wszystkie napotykane po drodze drzewa do swojego…
-
Pozornie błahe wydarzenie
„Jedno pozornie błahe wydarzenie potrafi uruchomić lawinę upiornych zdarzeń i wpędzić człowieka w spiralę zła, z której trudno się wydostać”. Sławek Gortych, Schronisko które zostały zapomniane, Grupa Wydawnicza Foksal, Warszawa 2025 s. 393
-
Umarły las
[…] Zmierzchało, a zielony szlak jak zwykle był pusty. Ludzie omijali przecież umarły las, bo wędrówka nim nie przynosiła tego, co zazwyczaj dają ludziom góry, czyli ukojenia. Wręcz przeciwnie, przejście tym szlakiem przygnębiało, bo krajobraz sprawiał wrażenie, jak po przejściu apokalipsy. Usiadła na zwalonym pniu, pod jednym z martwych drzew. […] Sławek Gortych, Schronisko które przetrwało, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2026 s. 201
-
Podjudzanie
„Jak się wie, co ludzi uwiera, wystarczy dyskretnie, ale jednoznacznie wskazać im winnego”. Sławek Gortych, Schronisko które zostały zapomniane, Grupa Wydawnicza Foksal, Warszawa 2025 s. 211