Opinie
-
Drzewo we wierzeniach
Jako najpotężniejsza roślina symbolizuje w wielu kultach istoty boskie albo miejsce przebywania bogów i dlatego bywa przedmiotem czci, zwłaszcza jako połączenie podziemnych sił chtonicznych (przez korzenie) z życiem na ziemi (pień). Rozumiane często jako wyobrażenie osi świata, na której się on wspiera, jak np. w mitologii skandynawskiej drzewo Wszechświata (Igdrasil), wiecznie zielony olbrzymi jesion podtrzymujący Wszechświat. Drzewa Wszechświata mają często w gałęziach mityczne zwierzęta, dusze zmarłych lub nienarodzonych, niekiedy w postaci ptaków lub gwiazdy, Księżyc i Słońce. Władysław Kopaliński, Słownik symboli, Wydawnictwo Wiedza Powszechna, Warszawa – 1990 s. 71 i nast.
-
Mądrość lasu
Znajdziesz coś więcej w lesie niż w książkach; drzewa i kamienie nauczą cię tego, czego nie dowiesz się od profesorów. Św. Bernard z Clairvaux cyt. za: Władysław Kopaliński, Słownik symboli, Wydawnictwo Wiedza Powszechna, Warszawa – 1990 s. 190
-
Patyna wspomnień
Na ogół to, co stare, co pokryte patyną wspomnień, jest jakieś cieplejsze, bliższe, łatwiej przyswajalne; to wszystko, co nowe i nowoczesne, na ogół nas odtrąca, zniechęca – człowiek nie tak łatwo przyjmuje nowości. Ernest Dyczek, Autosja, Wydawnictwo Literackie Kraków 1983 s. 104
-
Papieska równowaga fauny i flory
[…] Zwierzyna była i pozostaje nadal częścią nie byle jaką naszej fauny ziemskiej. Im więcej pogłębiają się studia uczonych, tym bardziej również poglębia się przekonanie o potrzebie, a nawet konieczności bardzo wielu gatunków, tradycyjnie uważanych dotąd za szkodliwe. Niestety zdarzały się wypadki, że opierając się na fałszywych sądach, że polowanie , któremu nie nałożono pęt, wygubiło kompletnie pewne zwierzęta, nad których ubytkiem smucić się należy nie tylko dla prac przyrodników, które nie nie znajdują odtąd potrzebnego materiału, ale również i przede wszystkim dla tak boleśnie zakłóconej harmonijnej równowagi pomiędzy fauna i florą okaleczonego w ten sposób regionu. […] Papież Pius XII, dnia 13 grudnia 1957 r., cyt za: Tadeusz Breza,…
-
Bez nagonki
[…] Nie ma tu obyczaju stadnego oczekiwania na dany sygnał; nie ma tego, że jak na kogoś szczeknie jakiś głośny pies, godzinami, tygodniami, miesiącami unisono szczekają seryjne pieski. […] Tadeusz Breza, Spiżowa Brama, Czytelnik, Warszawa 1985 s. 93
-
Las Izerski
[…] Za krainą kosodrzewiny rozciąga się ogromny i pierwotny las izerski. Setki tysięcy, miliony gigantycznych pni sosen i świerków, przewróconych przez wichury, leżą porozrzucane wokoło we wspaniałym nieładzie. Porośnięte mchem korzenie sterczą na wysokość połowy domu, przedstawiając sobą najfantastyczniejsze kształty, podczas gdy delikatny podszyt wachluje śpiące monstra szeleszczącymi liśćmi. Ciemny bluszcz i ponure zimozieleńce rozpościerają pośród nich swe ramiona, a srebrzyste połacie pstrej przylaszczki lśnią w wiecznym mroku nieprzeniknionego lasu. (…) W dole Izera z szumem toczy swe ciemne wody po granitowych głazach; po obu stronach wznoszą się wysokie sosny, smukłe i we własne wdzięczne draperie przystrojone. Poniżej, pośród falujących buków i brzóz, tkwią upiorne kikuty, to przypominające walczących gigantów,…
-
Antropocen. Otwiera się groza
[…] Żyjemy w epoce, która jeszcze oficjalnie nie została uznana za następującą po holocenie erę geologiczną, ale pewnie wkrótce się to stanie. Czytamy Podróżników … w antropocenie – pierwszej epoce w dziejach Ziemi, w której czynnikiem decydującym o jej geologicznym obliczu jest człowiek. I tu właśnie otwiera się groza. […] Filip Springer /w/: Marcin Wawrzyńczak (wybór), Podróżnicy w Górach Olbrzymich. Antologia tekstów źródłowych 2, Wydawnictwo Wielka Izera & Schlesisches Muzeum, Chromiec – Görlitz 2022 s. 20
-
Zbocze doliny Mielnicy
[…] Pierwszą wspaniałą puszczą, przez którą niczym przez przedsionek szlismy do starego lasu, było zbocze doliny Mielnicy (…). Porasta je gęstwina, na którą składają się świerki, połacie jeżyn, ogromne paprocie (Aspidium filix-femina i Aspidium spinulosum), kępy śmiałka darniowego (Aira cespitosa) oraz inne trawy, co razem tworzy dzicz o niespotykanej skali. Pomiędzy tym wszystkim tkwią liczne pnie martwych drzew, głazy i bloki skalne i wędrowiec, który nie znalazłby wąskiej, na poły zarośniętej ścieżki, którą prowadził nas teraz leśniczy, musiałby zawrócić. (…) Pomiędzy świerkami widzi się piękne okazy krzepkich jodeł i jaworów, do wyrośnięcia których człowiek ręki nie przyłożył. […] Ratzeburg Julius (1841) /w/: Marcin Wawrzyńczak (wybór), Podróżnicy w Górach Olbrzymich. Antologia…
-
Widzenie pejzażu
[…] W ciągi trzech wieków w postrzeganiu gór prze mieszkańców Zachodu dokonała się niezwykła rewolucja. Cechy, które wcześniej budziły odrazę – stromizna, odosobnienie, śmiertelne niebezpieczeństwa – zaczęto uważać za ich największe zalety. Mamy tu do czynienia z tak radykalną zmianą, że uświadamia nam ona kulturowe w znacznej mierze sposoby, w jakie reagujemy na krajobraz. Oznacza to, że kiedy patrzymy na pejzaż, nie postrzegamy tego, co się przed nami znajduje, lecz w dużej mierze to, co naszym zdaniem powinno się tam znajdować. Przypisujemy mu właściwości, których sam w sobie nie ma – na przykład okrucieństwo czy posępność – i stosownie do tego go oceniamy. […] Robert Macfarlane, cyt, za: Filip Springer…
-
Niewinne oko nie istnieje
[…] Trudno jednak nie popaść w zadumę nad tym, co dziś widzimy z najwyższej góry Sudetów. I co zobaczymy za dziesięć albo dwadzieścia lat. Ja dziś z tego szczytu widzę już tylko Hotel Gołębiewski. Tak, nie ma już Gór Olbrzymich, na które patrzą Podróżnicy i nie ma już tamtego patrzenia. Nie sposób bowiem dziś kontemplować krajobrazu w oderwaniu od tych wszystkich dramatów i draństw, jakie się krajobrazowi przytrafiają. (…) Przyszłość wszak należy do aparthoteli i innych „okazji inwestycyjnych”, którymi Świeradów jest metodycznie rozjeżdżany. Tak, niewinne oko nie istnieje. Spojrzenie Podróżników … jest spojrzeniem sprzed katastrofy, sprzed antropocenu. Dziś zaglądając do potoku, na dnie którego połyskuje „złoto głupców”, musimy mieć świadomość,…