Literatura
-
Osiemnaście żołędzi
Musnął wietrzyk dąb w czuprynę, spadają żołędzie, jeden, cztery, osiemnaście, znów dąbrowa będzie.
-
Dęby. Ułomek z niedokończonego poematu
[…] Po dziejach starych idą nowe, a jedne i drugie giną dla pamięci w otchłaniach wieczności (…). Cisza. Dąb już upadł, leży potężny z konarami zdruzgoztanemi, świeci raną, przez którą dech życia uchodzi. Jeszcze tak niedawno bystrzył się górę, spoglądał w niebo, dzielny, szumiał pięknie. Teraz leży i kona w milczeniu.
-
Proces poszlakowy
[…] Prokurator Wirt siedzi naprzeciwko Zamorskiego. Nie jest pewne, czy prokurator musi mieć właśnie taką twarz, jak ma Wirt: wrażliwą, uzewnętrzniającą każdą niemal myśl, zmianę nastroju, zarówno zaskoczenie jak i satysfakcję, gdy coś przebiega zgodnie z jego życzeniem.
-
Na odlocie
[…] Swoboda ruchów, siła i gibkość ciała budziły podziw w gromadzie. Czyste igrzyska olimpijskie. Rozrywka krzepiła umysły ptaków radnych, a przeto ważne uchwały wiecowe żwawo posuwały się do kresu. Przedmiotem sporów najgorętszych była droga, którą zamierzano przebyć.
-
Droga bez powrotu
[…] Nerwowo rozejrzał się dokoła, wzrok zatrzymał na drzwiach na korytarz, które nagle się otwarły. Do pokoju weszło dwóch mężczyzn w cywilnych ubraniach z wycelowaną w komendanta bronią.
-
Pół prawdy
[…] Przyszła wreszcie pora na przemówienia oskarżycieli i obrońców. Przy szczelnie wypełnionej sali i ławach prasowych wygłosił mowę prokurator Winnik. Rozpoczął barwnym opisem zbrodni dokonanej na adwokacie Orkuszu, roztaczając przed słuchaczami obraz pełen okrucieństwa i grozy.
-
Trzeba mieć pech’a!
Nie łatwo wypadam z kontenansu, a jednak zbaraniałem do szczętu, gdy w Piotra i Pawła przystąpił do mnie w ogrodzie jezuickim jakiś płowy człowieczek i zawołał z wyraźnym ruskim akcentem:
-
Przy dochodzeniu śledczym
Przed rokiem zaledwie Aleksy von Szarlow ukończył uniwersyteckie studia, a już dzięki staraniom i wpływom swej możnej, światowej, w stolicy mieszkającej ciotki zajmował urząd sędziego w jednym z zachodnich miast państwa. (…)
-
Ostatni Rzymianie
[…] W przedsionku otoczyło go kilku niewolników. Jeden zdjął z niego pas, drugi odpiął miecz, trzeci rozwiązał pas purpurowy, czwarty wziął szyszak. – Czy rzemieślnicy skończyli robotę? – zapyta piątego. – Nasi ludzie byliby już przed śniadaniem zatarli ostatnie ślady po zabobonach pogańskich – odpowiedział niewolnik – gdyby ich gorliwości nie był powstrzymał prokurator gmachów rządowych.
-
Gniew
[…] Ten zawód potrafi być niewdzięczny. Każdy prokurator mógł z marszu wymienić sto powodów, dla których nie należy być prokuratorem. Od biurokracji i idiotycznych statystyk przez niekompetentnych biegłych i krnąbrnych policjantów, aż po psychiczne obciążenie stałym kontaktem ze złem i społeczną pogardę, która spotykała ich na każdym kroku.