10 października – Święto drzewa. Wyznanie prof. Jana Miodka
Drzewa są bardzo bliskie memu sercu choćby z tego powodu, że zawsze byłem kompletnie pozbawiony zdolności rysunkowych, więc tylko one – ze wskazaniem iglastych – pozostawały w zakresie moich możliwości malarskich.
Te drugie – jak większość Polaków – kojarzę ze świętami Bożego Narodzenia, a szczególnie z tymi sprzed 64 lat, kiedy musiałem się rozstać z choinką, bo zachorowałem na dyfteryt wymagający leczenia szpitalnego. Za to gdy wróciłem do domu, zobaczyłem w miejscu starego drzewka kolosa na pół pokoju, gdzieś zdobytego przez Rodziców. Intensywności jego zapachu nie zapomnę do końca życia!
Bardzo lubię fotografować drzewa, i to od najwcześniejszego dzieciństwa. Może to rekompensata za brak umiejętności malarskich? Najpiękniej na fotografiach wychodzą brzozy i dęby – biel pni tych pierwszych i potęga konarów tych drugich. Specjalne miejsce w moim sercu mają klony, a mówiąc ściślej – ich liście, bo…zawsze kibicowałem w hokeju na lodzie Kanadzie. Kiedy zaś znalazłem się w tym pięknym kraju wczesną jesienią roku 2002, narobiliśmy z żoną mnóstwo zdjęć klonów z bajkowymi dwukolorowymi liśćmi.
Skoro zaś przywołałem żonę… Ona bardzo lubi drzewa obejmować, przejmując od nich życiodajne siły. Ja – czasem idę w jej ślady, choć nie ma we mnie tej wiary co w mojej towarzyszce życia.
A ulubiony fragment poetycki z drzewami? – Od zawsze początek „Wysokich drzew” Leopolda Staffa: „O, cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa, w brązie zachodu kute wieczornym promieniem, nad wodą, co się w pawich barw blasku rozlewa, pogłębiona odbitych konarów sklepieniem”.
Źródło: Klub Gaja – polska organizacja ekologiczna

Poniżej: kolejny konkurs na drzewo roku: https://swietodrzewa.pl/konkursy/drzewo-roku/