• Bez kategorii,  Inspiracje,  Opinie

    Co się po polsku „karczma” zowie

    […] Można w mowie śląskiego gminu wiele słów słowiańskiego pochodzenia napotkać; toć był Śląsk niegdyś prowincją Polski. Mówią więc powszechnie Krätscham zamiast Schenke („szynk”) na prostą gospodę, co się po polsku „karczma” zowie. […] Johann Erich Biester’ 1782 /w/: Marcin Wawrzyńczak (wybór), Podróżnicy w Górach Olbrzymich. Antologia tekstów źródłowych z XVII – XX wieku, Wydawnictwo Wielka Izera & Schlesisches Muzeum, Chromiec – Görlitz 2020 s. 64

  • Inspiracje,  Literatura,  Opinie

    Polska ziemia obiecana

    […] Nie zna Polski, nigdy jej nie widział, a według opowiadań jego małżonki ma to być ziemia obiecana, kraj najpiękniejszy na świecie, pełen urzekających ludzi, szczycący się urodą sosen i niebosiężnych świerków, a zimą, Boże jedyny, nieogarnionymi przestrzeniami śniegu. […] Michał Rusinek, Kolorowe podróże, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1964 s. 157

  • Fotografia,  Galerie,  Współczesne

    Kwiaty polskiej jesieni. Kolekcja powystawowa – 2024

                                                                              Co jest, niech piękne będzie bowiem jest                                                                                     Tego, że było, przyszłość nie odmieni.                                      …

  • Inspiracje,  Opinie

    Początek „zmierzchu imperium”. Zapisek z 7 października 1969 r.

    […] Byłby już chyba czas na poczatek „zmierzchu imperium”. Sukcesy Rosji są, formalnie rzecz biorąc, naszymi polskimi sukcesami, istotnie, z punktu widzenia formalnej racji stanu Polska ma teraz sytuację bezbłędną: w sojuszu z drugą (co najmniej) potęgą świata, chroniona przez tęże potęgę od NIemców, zabezpieczona przeciw tradycyjnym obcęgom rosyjsko-pruskim, z dobrymi granicami. Formalnie pięknie, tylko treść, ta przenudna sowiecka treść, prowincjonalizm, drętwota życia publicznego. Ale cóż – darmo się miotać jak ryba w sieci, nic ie dadzą ciągoty prozachodnie. Zachód nic do nas nie ma, odpisał nas na straty i tak już to zostanie. […] Stefan Kisielewski, Dzienniki, Wydawnictwo ISKRY, Warszawa 1996 s. 286