Inspiracje
-
Mowa głupca
„Między mądrymi głupi najwięcej gada”. Stefan Żeromski, Charitas, Czytelnik 1951 s. 209
-
Dopóki …
[…] Dopóki masz ręce sprawne, dopóki cię nogi noszą, dopóki możesz logicznie myśleć, dopóki możesz się zachwycać … Bo potem przyjdzie czas, że nie potrafisz, choćbyś chciał. Bo potem może przyjść czas, że nie potrafisz chcieć. A pozostanie ci tylko strach o utrzymanie biologicznej wegetacji. […] Ks. Mieczysław Maliński, Modlitwa na każdy dzień, Wydawnictwo Wrocławskiej Księgarni Archidiecezjalnej, Wrocław 1988 s. 505
-
Aleja ostrokończystych topoli
[…] Gdy zniżał głowę, oczy jego obejmowały horyzont stykający się z lasami, sinymi w dalekości, fiołkowymi w pobliżu, poprzetykanymi złotem buków, grabów i brzóz o liściach więdnących. Potraw, nie koszony tego roku wojny, barwił się jadowitą smugą zieleni w rozciągniętych łąkach. Aleja ostrokończystych topoli przerzynała w jednym miejscu złotawe ścierniska, idąc w kraj, kędyś w dalekość, ku niżom Wisły. (…) Obok młyna, pochylone nad jego dachem, stały ogromne wiązy, olchy, nadwiślańskie topole i białodrzewy. W gałęziach, na prętach tych drzew kryły się niezliczone wróble stada. Zlatywały tu, widać, od dawna z całej okolicy, z przyległych wsi i folwarków, gdy młyn był w pełnym ruchu. […] Stefan Żeromski, Charitas, Czytelnik 1951…
-
Powietrze drżało od organowej muzyki
[…] Od czasu do czasu z czarnoleśnych drzew rosnących rosnących wokół kościoła osypywał się liść. Wiatr drobny był. Ale powietrze drżało od organowej muzyki i rozmodlonego niebywałego upału tej drugiej połowy października. Drżenie to właśnie, a nie zefir strącało od czasu do czasu z drzew pojedyncze liście. Tam staliśmy. Pod drzewami. […] Edward Stachura, Cała jaskrawość, Wydawnictwo C&T, Toruń 2012 s. 72
-
Oszukańcze wspomnienia
Wspomnienia z biegiem czasu cukrzeją, jak miód; nikt nie oszuka cię bardziej niż one. Jakub Żulczyk, Wzgórze psów, Wyd. Świat Książki, W-wa 2025 s. 245
-
Chata na „podlesiu” i samotna sosna
[…] Chata stała daleko od wsi na „podlesiu”, jak mówiono. Nowisko piaszczyste, pełne pniaków czarnych, krzaków jałowcowych, paproci, widniało wokoło. Za tym polem lasy sosnowe rzadkie szumiały smutno, a brzozy białe z liśćmi przyżółkłymi zdały się używać przechadzki po lesie. Słońce zachodzące oblało szczyty drzew światłem czerwonawym. Tam oto sosna stara stoi samotna na miedzy i granit ogromny u stóp jej leży. […] Adolf Dygasiński. Na odlocie – nowele. Wydanie drugie, Wydawnictwo „Księgarnia J. Lisowskiej”, Warszawa s. 41 i nast.
-
Las mnie nie brzydzi. Fobie leśne?
[…] Las mnie nie brzydzi. Las mnie przeraża. Przeraża mnie to, że za każdym razem, gdy do niego wchodzę, drzewa wydają na mnie zgodny wyrok w nieznanej mi sprawie; że w pewnym momencie jedno z nich, specjalnie do tego wyznaczone, się na mnie przewróci. Boję się tego, że wszystko, czego się w życiu bałam, czeka na mnie za drzewami., tuż za granicą ciemności. Boję się tego, że nigdy stad nie wyjdę, bo droga zmienia się z każdym moim krokiem, prowadząc mnie w kółko. Boję się tego, że las jest jednym świadomym bytem, który chce mnie uwięzić, połknąć. Boję się tego, że wszystkie lasy na świecie są jednym lasem lasem. Stojąc…
-
Strony tej samej monety
To, co ciemne i to, co jasne, to dwie strony tej samej monety. Jakub Żulczyk, Wzgórze psów, Wyd. Świat Książki, W-wa 2025 s. 191
-
Las dziewiczy pod zwrotnikiem
Las dziewiczy pod zwrotnikiem, wspaniałość nad wspaniałości! Stroczyniec okrywa się gronami kwiatów złotolitych; otułki, surmie połyskują szkarłatem i złotem. Plątorośle – podwiązki z tasiem i sznurów wężowymi obręczami opasują drzewa najwznioślejsze. Pną się po pniach w górę i spadają na dół w wieńcach, w splotach girland, w warkoczach. Jeszcze się spinają, łączą, tworzą ściany gęste, zasłony tajemnic puszczy. To znowu przełażą po gałęziach od drzewa do drzewa, jakby pragnęły las cały zjednoczyć w swych uściskach. (…) Czyż można w ramach opisu zmieścić wdzięki uroczyste boru Brazylji? Lepiej pono pozostać na wykrzykniku” Jakże tu jest pięknie! I wśród takiego przepychu śmierć straszna wyprawia pląsy, sporządza sępom uczty trupie. Ha! Bo przyroda…
-
Gładkość i piękno
[…] W drzewach i kwiatach piękne są gładkie płatki i liście, w ogrodach gładkie zbocza, w krajobrazie gładkie potoki, gładkie pióra i sierść u pięknych ptaków i zwierząt, u pięknych kobiet gładka skóra, a w przeróżnych ozdobnych sprzętach gładkie i lśniące powierzchnie. (…) Piękno zawdzięcza tej jakości bardzo znaczną, w istocie najznaczniejszą część swego oddziaływania. […] Edmund Burke, Dociekania filozoficzne o pochodzeniu naszych idei wzniosłości i piękna(1756), cyt. za. Umberto Eco, [red.], Historia piękna, Wyd. REBIS, Poznań 2005 s. 292