Literatura
-
Do nadwiślańskiej topoli
Topolo smukła, drzew naszych królowo! Czemuż tak smętnie twe konary zwisły! I dumy jakieś wieją ci nad głową, Jakbyś czekała kochanka zza Wisły!
-
Jeden z nas. Opowieść o Norwegii (Serce procesu)
[…] Odpowiedzialność za zaplanowanie procesu Breivika spoczęła poprzedniej jesieni na Sveinie Holdenie i Bejer Engh. Oboje byli rodzicami małych dzieci, prowadzili zwyczajne norweskie dostatnie życie.
-
Jeden z nas. Opowieść o Norwegii (Piątek)
[…] Komenda Okręgowa Policji dla Nordre Buskerund miała własną łódź, czerwony ponton, który leżał na przyczepie przed posterunkiem. Nie był jednak przygotowany do wypłynięcia. Należało go najpierw napompować i wlać benzynę do baku.
-
Uwikłanie
[…] Szacki poprawił węzeł krawata i przeszedł na drugą stronę ulicy. Zaczęło kropić. Przy bramie stał radiowóz i nieoznakowany policyjny samochód. Wokół trochę gapiów, którzy wyszli z porannej mszy.
-
Wampir z Zagłębia
[…] Zdzisław Marchwicki przedstawia alibi: znał szczegóły zabójstw, bo opowiadali mu o nich milicjanci. Protokołów nie czytał, a jego słowa pozmieniano. Prokurator Gurgul jest jednak doskonale przygotowany.
-
Ja znam ten kraj
[…] Ja znam ten kraj, gdzie nie cytryny rosną, nie pyszny laur, nie wonny mitr rozkwita, gdzie stary dąb rozmawia z ciemną sosną i w skwarny dzień wygląda chaber z żyta.
-
Stachura we wspomnieniach literackich
[…] Pamiętam taki wieczór. Była późna jesień. Na dworze wiatr tarmosił gałęziami drzew. Deszcz zacinał w okna. W pokoiku ciepło. Pośrodku był stolik, na nim szklanki i butelki z winem.
-
Dąb
Idę sobie zamaszyście i opada ze mnie życie jak jesienne liście. Jakie liście? – dębu, brzozy, topoli, ale to boli.
-
Pośmiertny wieczór wspomnień
[…] W listopadzie pierwszy raz w życiu Marek poszedł do Muzeum Środkowego Nadodrza na wieczór wspomnień o tych zielonogórzanach, którzy w ostatnim roku zakończyli ziemski żywot. Nikt spośród opowiadających o zmarłych nie wspomniał, że byli oni również kierownikami lub dyrektorami, jakby te stanowiska nie miały żadnego znaczenia w życiu człowieka, a przecież zajmowały czas.
-
Jechało się wciąż lasem …
[…] Jechało się wciąż lasem. Jakaś chmurna ciemność kryła się między martwymi drzewami, co rosły w sapowatej glebie. Droga zarośnięta zdeptana trawą, pełna kamieni, które w nią wrosły, wiła się wśród gęstej młodej świerczyny.