• Inspiracje,  Opinie

    Bakcyl dżumy nigdy nie umiera

    […] Bakcyl dżumy nigdy nie umiera i nie znika. Może przez dziesiątki lat pozostać uśpiony w meblach i bieliźnie, czeka cierpliwie w pokojach, w piwnicach, w kufrach, w chustkach i w papierach. Nadejdzie być może dzień, kiedy na nieszczęście ludzi i dla ich nauki dżuma obudzi swe szczury i pośle je, by umierały w szczęśliwym mieście. […] Albert Camus, Dżuma, Dom Wydawniczy „Jota”, Warszawa 1991 s. 200

  • Inspiracje,  Literatura

    Urodziwe, wolne i dzikie

    […] Po drodze widzimy kaktusy, nieodstępne palmy i urzekająco piękne aloesy. Raz po raz wybuchają przed nami z czerwonej ziemi wiązki zielonych płomieni o ostrych jak miecze liściach-językach idealnie symetrycznych w układzie. Są urodziwe, wolne i dzikie. Na pewno na tych grubych jak kłoda liściach nie znalazłbym rzezanych scyzorykiem nazwisk, imion czy miłosnych zaklęć, jakimi paskudzą turyści agawy na południu Europy, we Włoszech, w Nicei czy w Dubrowniku. […] Michał Rusinek, Kolorowe podróże, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1964 s. 153

  • Inspiracje,  Literatura

    Inna przyroda. Rio Grande do Sul

    […] Przyroda inna niż na dotychczasowej mojej trasie. (…) Nie ma już nigdzie piniora, dumnego króla drzewostanu Parany. Z rzadka trafia się drzewko bananowe, ale wątłe, niedorodne, niebawem zresztą zniknie zupełnie z krajobrazu. Natomiast raz po raz witają nas gromadki dzikich, samotnych palm, chudych i strzelistych, przypominających olbrzymie szczotki do kurzu. (…) Palmy już spowszedniały, zwłaszcza że teraz rywalizuje z nimi urodą jedno z najwspanialszych drzew stanu Rio Grande do Sul – figowiec. Potężny, rozłożysty, przypomina olbrzymi parasol czy grzyba o koronie równo uciętej u dołu, która rzuca koło nieprzeniknionego cienia. […] Michał Rusinek, Kolorowe podróże, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1964 s. 147

  • Puszcza,  Rozmaitości

    Refleksja o przemijaniu Puszczy

    Dęby tradycyjnie kojarzą się nam z siłą i długowiecznością. Także ten zwracał uwagę swoją okazałością. Rósł w oddziale 84m Puszczy Tarnowskiej administrowanym  przez Nadleśnictwo Sława Śląska. W miejscu, gdzie przed dwoma wiekami powstała okazała stanica myśliwska, której nadano miano Radości Księcia Henryka (niem. Heinrichslust). Widząc go po raz pierwszy w 2012 r. pomyślałem, że jest idealnym kandydatem do statusu pomnika przyrody: wiek ok. 200 lat, piękny pokrój, ponad 500 cm obwodu na wysokości pierśnicy. Jeden z najładniejszych starych dębów, jakie zdarzało mi się spotykać wówczas w Puszczy Tarnowskiej. Rozpoczął żywot w czasie zbliżonym do wybudowania w pawilonów myśliwskich. Możliwe, że posadzono go właśnie z tej okazji. Na początku drugiej dekady…