-
Lasy dzikiej Tasmanii
[…] Po dwóch dniach marszu przez rozległe płaskowyże powoli zanurzamy się w bajkowe gęstwiny tysiącletnich lasów z drzewami omszonymi, majestatycznie wznoszącymi się na wysokość ponad 50 m., to znów butwiejącymi. Z firankami czegoś, co przypomina nitki babiego lata, ale nim nie jest. Takiego lasu nie widziałem już nigdy potem. Od zimozielonego – jak u nas – przez tropikalny i holantarktyczny, porastający doliny i stoki gór, po otwarte formacje traw guzikowych, torfowiska z pijawkami na równinach i roślinność piętra alpejskiego, których ponad połowa ma charakter endemiczny. Nawet jeśli tego nie wiesz, przy kompletnym braku świadomości, gdzie jesteś, masz wrażenie, że obcujesz z czymś wyjątkowym i zupełnie dotąd nieznanym. Inny wymiar tego…
-
Tropikalny las. Rowerem po Madagaskarze
[…] Ścieżka staje się nie wiadomo czemu szersza, wygodna, pozbawiona wyboi, mimo że wiedzie środkiem tropikalnego lasu. Pora radośnie pedałować na północ. Po bokach wielkie nadrzewne bromelie. Te ogromne zielone czupryny z długimi do dwóch metrów liśćmi czynią las jeszcze trudniejszym do przebycia. Egzotyczne gatunki palm strzelają w niebo zaraz po bokach ścieżki. Tyle tu roślin, które rosną tylko tutaj, na Madagaskarze, że nie sposób czasem się nie zatrzymać i wybałuszyć oczu. Słychać pohukiwanie lemurów. Gdy się jedzie rowerem, trzeba uważać szczególnie na kameleony. Te zawsze udają, że ich nie ma tam, gdzie akurat się wygrzewają. Jeśli nie znajdą odpowiedniej gałęzi tonącej w promieniach słońca, chętnie lokują się na dróżce.…