• Inspiracje,  Literatura

    Edward Gramont o Edwardzie Stachurze

    […] Edward Stachura to dla mnie jedna z postaci kluczowych, jeżeli chodzi o zrozumienie tragedii. Kiedy czytałem jego teksty, otrzymywałem taki zastrzyk pozytywnej energii, że byłem wszędzie tam, gdzie on, po to by rozkoszować się tymi samymi przeżyciami, do tego stopnia, że zdecydowałem się na swoją „zimową siekierezadę” i przepracowałem osiem miesięcy jako drwal w lesie. […] Edward Gramont w rozmowie z Mirosławą Szott, Zielona Góra 2026 s. 142

  • Inspiracje,  Literatura

    Powietrze drżało od organowej muzyki

    […] Od czasu do czasu z czarnoleśnych drzew rosnących rosnących wokół kościoła osypywał się liść. Wiatr drobny był. Ale powietrze drżało od organowej muzyki i rozmodlonego niebywałego upału tej drugiej połowy października. Drżenie to właśnie, a nie zefir strącało od czasu do czasu z drzew pojedyncze liście. Tam staliśmy. Pod drzewami. […] Edward Stachura, Cała jaskrawość, Wydawnictwo C&T, Toruń 2012 s. 72 

  • Puszcza,  Rower,  Rozmaitości

    XI Jodłowski Rodzinny Rajd Rowerowy „Do Zrębu Stachury” z cyklu „Szlakiem tajemnic Puszczy Tarnowskiej”

    Jodłów – Bielawy –  Grochowice – Jodłów. Jodłowskie rajdy rowerowe na organizowaną w Grochowicach coroczną „Stachuriadę” trwale wrosły w lokalną tradycję. Na sobotę 28 czerwca 2025 r. Zarząd Stowarzyszenia Wspierania Rozwoju Letniska Jodłów zaplanował kolejną – już jedenastą – wyprawę z cyklu „Do zrębu Stachury”. Start nastąpi o godz. 13.00 sprzed siedziby Stowarzyszenia „Zielony Zakątek” przy leśniczówkach w Jodłowie. Dojazd do Grochowic zaplanowano tym razem przez Bielawy, gdzie uczestnicy będą mieli możliwość spotkania z przedstawicielami Stowarzyszenia Lipowy Wianek. W pobliżu tej miejscowości jodłowscy rowerzyści zatrzymają się także przy pomniku leśnika Józefa Kawulaka. Będzie można liczyć na trochę okolicznościowych informacji związanych z innymi kolejno odwiedzanymi miejscami. Przed wjazdem na Polanę uczestnicy…

  • Literatura,  Rower,  Rozmaitości

    I rajd rowerowy Miejskiej Biblioteki Publicznej w Nowej Soli „Siekierezada. Śladami Edwarda Stachury”

    Nowa Sól – Grochowice. Pisarz i poeta Edward Stachura we wrześniu 2023 r. został patronem Miejskiej Biblioteki Publicznej w Nowej Soli. Sławę przyniosła mu przede wszystkim powieść „Siekierezada albo zima leśnych ludzi”. Akcja utworu toczy się przeważnie w leżących na skraju południowo-wschodnim skraju Puszczy Tarnowskiej Grochowicach. Główny bohater „Siekierezady”, Janek Pradera, zatrudnia się przy wyrębie lasu, a poczynione obserwacje dostarczają inspiracji do budowania fabuły powieści. Uczestnicy zaplanowanego na sobotę 7 czerwca 2025 r. rajdu rowerowego do Grochowic odwiedzą miejsca związane z pobytem Stachury w Grochowicach i akcją samej powieści. Będzie to m.in. dojazd do domu Babci Oleńki – kwatery pisarza, miejscowej leśniczówki czy zrębu, gdzie wspólnie z miejscowymi drwalami ścinał…

  • Inspiracje,  Literatura

    Długi czas tak myślałem

    […] Długi czas myślałem, że im więcej będę miał za sobą godzin, dni tygodni, miesięcy i lat, tym więcej będę wiedział i wszystko powinno się rozświetlać. Długi czas tak myślałęm, długi czas byłem po wpływem, że im dalej będę szedł, więcej będę wiedział i wszystko się będzie rozjaśniać. Bo tak by wyglądało, że tak powinno być. Ale to jest pozór z wywieszonym szyderczo językiem. […] Edward Stachura, Strzeżcie mnie zorze miłe, /w/: Opowiadania, Wyd C&T, Toruń 2001 s. 154

  • Inspiracje,  Literatura

    Listopad. Ostatnie liście

    […] Nieba zobaczyć nie mogłem. Same tylko ściany i kawałek ulicy długości trzech drzew posadzonych wzdłuż co ileś metrów. I nagich już. Deszcze, chłody i wiatry oskubały je z piór. Na jednym zostały cztery listki, na drugim dwa, na trzecim też dwa albo trzy, dokładnie nie powiem. Tak, oczy mam trochę popsute. Od naftowych lamp, od wszystkich mrocznych zakamarków i od wypatrywania po nocach, nasłuchując szmerów. […] Edward Stachura, Parę kieliszków, /w/ Opowiadania, Wyd C&T, Toruń 2001 s. 161

  • Inspiracje,  Literatura

    Las. Przestrzeń bez mała sakralna

    […] Gdy uporałem się ze swoją robotą, ruszyłem w jego ślady. Czułem się, nie przymierzając, jak Michał Kątny, który w jakiejś nieznanej wersji Siekierezady, idzie na spotkanie z Praderą. Ten las znałem całkiem nieźle. W dzieciństwie często zbierałem w nim jagody, a jako podrostek – pod okiem ojca – zaznajamiałem się z piłą i siekierą. Tym razem zanurzyłem się w gęstwinę jak w przestrzeń bez mała sakralną, bo i moment był szczególny: przecież czekał na mnie gdzieś tutaj autor Siekierezady właśnie. Zwlekałem z tym i zwlekałem, by w końcu zawołać skroś ściany drzew: „Edward!”. I nim to imię, powtórzone przez echo, zdążyło ucichnąć, odpowiedziało mu moje, wykrzyknięte przez niego jak…