Literatura
-
Wspomnienie
Było mi dobrze niegdyś w słodkiej wsi dalekiej… Jakże niedawne czasy – a zda się, że wieki. Sadyba wiejska czarem starości owiana Jak książka przez nikogo od lat nie czytana. Pod lipą stół kamienny i ławy z kamienia, Które mchy obrastają jak moje wspomnienia. Starych świerków aleje ciemne, w krzyż biegnące, W które echami złota zakrada się słońce. Za dworem chłopskie chaty budowane krzywo, Spracowane jak ręce i marzące żniwo. A na strzesze pan bocian, co pierś dumnie oduł, Postrach grających bagien i opiekun stodół. Dwór jak święto – w pogodę, przytulny w dnie słotne., Jak dalekie to wszystko i już niepowrotne. Tęsknotą serce wzbiera, gdy w zachód lipcowy Widzę…
-
Cień
Kiedy nadchodzi wielki chłód i gdy z popasu Krótkiego odejść trzeba ci o własnej mocy, Czyż przywyknąć do myśli tej nie miałeś czasu? Czyż nie jest już południa cień początkiem nocy? Leopold Staff, Cień /w/: Wybór poezji, Zakład Narodowy Imienia Ossolińskich – Wydawnictwo, Wrocław – Warszawa – Kraków 1970 s. 250
-
Burza
[…] Ulewa siekła tak gwałtownie, że konie wstrząsały łbami i opędzały się jak od bąków. W wyciągniętą rękę wielkie krople cięły na podobieństwo bacików. Wiatr ucichł, nie grzmiało nie błyskało, tylko szalona ulewa waliła z żółtoszarego nieba na żółtoszarą ziemię rwącą żółtoszarą rzeką. (…) Niebo zdawało się ciec tysiącami dziur, nie jednostajnie, jak przy zwyczajnym deszczu. Strumienie wody oślepiały, biły w twarz, odbierały dech. […] Max Brand, Nocny jeździec, Wydawnictwo J. Kubickiego, Warszawa (bez daty), s. 278
-
Prawnicy
[…] Niedobrze łamać prawo, oj! niedobrze. Prawnicy potrafią człowieka wpędzić do grobu samym gadaniem. Gorsze cholery od trucizny. Wolałbym wpaść w niedźwiedzią zasadzkę, niż dostać się w kły prawników. […] Max Brand, Nocny jeździec, Wydawnictwo J. Kubickiego, Warszawa (bez daty), s. 152
-
Milczenie
[…] Milczenie jest pojęciem, nigdy faktem. Nawet najgłębsza cisza nie jest wolna od szmerów. Jeżeli świerszcz milczy, wiatr milczy, dom milczy brakiem upiornych szelestów, to jeszcze słyszy się własny oddech, a w chwilach śmiertelnego wyczekiwania serce może rozbrzmiewać warkotem marsza pogrzebowego. […] Max Brand, Nocny jeździec, Wydawnictwo J. Kubickiego, Warszawa (bez daty), s. 47
-
Długi czas tak myślałem
[…] Długi czas myślałem, że im więcej będę miał za sobą godzin, dni tygodni, miesięcy i lat, tym więcej będę wiedział i wszystko powinno się rozświetlać. Długi czas tak myślałęm, długi czas byłem po wpływem, że im dalej będę szedł, więcej będę wiedział i wszystko się będzie rozjaśniać. Bo tak by wyglądało, że tak powinno być. Ale to jest pozór z wywieszonym szyderczo językiem. […] Edward Stachura, Strzeżcie mnie zorze miłe, /w/: Opowiadania, Wyd C&T, Toruń 2001 s. 154
-
Siła ze słabości
[…] To, co w nas słabe, daje nam siłę. To nieustanne kompensowanie słabości rządzi całym naszym życiem. Demostenes miał wadę wymowy i właśnie dlatego stał się największym mówcą wszech czasów. Nie mimo to, ale właśnie dlatego. […] Olga Tokarczuk, Empuzjon. Horror przyrodoleczniczy, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2022 s. 355
-
Pięta Achillesowa
„Każdy człowiek, każdy ludzki organizm posiada punkt najmniejszej odporności, najsłabszy; to właśnie ta słynna pięta Achillesowa”. Olga Tokarczuk, Empuzjon. Horror przyrodoleczniczy, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2022 s. 354
-
Dziedzictwo mimo woli
[…] A ja uważam, że to miejsce i jego historia są fascynujące. Szczególnie, że jesteśmy ich częścią. Każde z nas jest niczym zębatka w wielkich trybach czasu. Napędzamy koło zdarzeń. Wszystko wynika z czegoś. Przyczyny i skutki. Czy tego chcemy, czy nie. To, co Niemcy robili tu przed półwieczem, wciąż ma na nas wpływ. Dlatego tak bardzo ciekawi mnie czas, gdy te tereny należały do Rzeszy. I tamci ludzie. Co się z nimi stało, kiedy wreszcie wojna dobiegła końca. […] Katarzyna Zyskowska, Nocami krzyczą sarny, ZNAK Literatura, Kraków 2023 s. 160
-
Las z każdą minutą robi się ciemniejszy
[…] Wchodzę między świerki. Suche poszycie trzeszczy mi pod nogami, wokół panuje szarówka. Chyba od dawna nikt tedy nie chodzi. Gdzieniegdzie dostrzegam jedynie przecinki wydeptane przez dzikie zwierzęta i znaczone ich odchodami. Przedzieram się przez zarośla, gałęzie szarpią mi ubranie. Mam wrażenie, że za każdym drzewem coś się czai. Powinnam już była dotrzeć na miejsce, jednak chaszcze się nie kończą. Może się zgubiłam, krążę w kółko. Strach liże mnie po karku i depcze po piętach. […] Katarzyna Zyskowska, Nocami krzyczą sarny, ZNAK Literatura, Kraków 2023 s. 21