Literatura
-
Las stał
[…] Las stał jak rozpuszczone legiony. Pod starym pniem biło tętno nornicy na myśl o chytrym lisie. W państwie mrówek bieganina.
-
Jesienne liście
[…] Tu cicho było na świecie. Wiatr się jakoś nie pokazywał i piękne, piękne liście leżały sobie pod drzewami, czekając na powiew jakiś boski, co by je ożywił jeszcze ostatni raz, co by je zakręcił w tańcu ostatnim, zanim spadnie śnieg, zanim zakopie je biała śmierć.
-
Tak cicho jak właśnie w lesie
[…] Do lasu weszliśmy jak do kościoła, do katedry, kiedy wysoko na chórze buczą organy, albo jak pod most, kiedy górą, na jezdni przetaczają się z wyciem tramwaje i inne żelazne pojazdy. Kto chodził kiedyś do kościoła i bywał pod mostem, niekoniecznie tam nocował – ten mniej więcej wie, jak to jest. Szumiało w koronach. Ale to szumiało. Istny szum. Tęgo tam kalikował ten od wietrznych organów. A na dole cicho. Niesamowicie cicho. Tak cicho jak właśnie w lesie, kiedy w koronach buszuje szumnie wiatr, a na dole cicho. Tak cicho jak właśnie w lesie, kiedy … Pochodziliśmy trochę po lesie, poleżeliśmy na igliwiu, na rudej iglastej dominacji. […] Edward Stachura,…
-
Robota była ciężka
[…] Robota była ciężka, ale otoczenie za to mieliśmy wymarzone. Cały park niepospolitych ozdobnych drzew.
-
Przystępuję do ciebie …
[…] Przystępuję do ciebie – dzielna partyzantko bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo o lasach napisać
-
Dzienna jazda pociągiem
[…] Jechaliśmy. Nikt nie wszedł na miejsce tych, co uszli. Miejsca było tyle, że do naszego przedziału położonego w środku wagonu nikt nawet nie dochodził. Po dwóch teraz z każdej strony wygodnie byliśmy usadowieni.
-
Z widokiem na góry
[…] Na koronach drzew wiszą przymarznięte do gałęzi lodowe czapy. Wypływająca z nich pod wpływem słońca woda zamarza niżej na pniach drzew, nadając im im blask i lekko srebrzysty kolor.
-
Las żyje
[…] Las żyje. Podstępnie walczy o przestrzeń życiową z trawa i krzewami. Miliardy lotnych nasion wyrastają, zabijają trawę, niszczą przyjazne zarośla, miliony kiełków zwycięskiej samosiejki zaczynają bezlitośnie zwalać się nawzajem.
-
Białowieska Puszcza*
Twarz puszczy przeorana aż do kości. Rana krwawi, a blizna szara, jak wyobraźnia winowajcy.
-
Święte gaje Słowian
[…] Gdy nie było wysokich szczytów górskich i wzniesień, Słowianie szukali specjalnych miejsc w lasach, by czcić tam swoich bogów, odprawiać rytualne obrzędy, składać ofiary. Dla mieszkających pośród rozległych lasów plemion słowiańskich stare drzewa stanowiły nieprzebrane źródło mocy i były symbolem długowieczności.