• Rower

    Chochlikowe żarty nie tylko na szlakach

    Niedawno na jednym ze szlaków rowerowych zdarzyło mi znaleźć informację o następującej treści: „Turystkę rowerową i pieszą można uprawiać jedynie w porze dziennej oraz podczas sprzyjających warunków atmosferycznych”. Na czym miałoby polegać „uprawianie turystek” możemy tylko się domyślać.

  • Rower

    Manewry rowerzystów

    Z badań nad geometrią i kinematyką manewru zawracania rowerem na jezdniach o typowej szerokości oraz kinematyką manewru zmiany pasa ruchu wynika, że m.in., że manewry te wykonywane są najwolniej przez rowerzystów jadących na rowerach miejskich, a zwykle najszybciej przez jadących na rowerach górskich.

  • Współczesne

    Międzyzdroje

    W informacjach poświęconych tej uroczej miejscowości można przeczytać, że pierwsi letnicy pojawili się w Międzyzdrojach w XVIII wieku. Dzięki temu uboga wioska niebawem zmieniła się w bogaty i modny kurort. Oczywiście Międzyzdroje mają znacznie starszą metrykę. Pierwszy raz pierwszy nazwa wsi o słowiańskim rodowodzie – Misdroy, Misdroige występuje w aktach sądowych już 1554 r. Miejscowość spustoszona została podczas wojny trzydziestoletniej. Potem stopniowo wracała do znaczenia. Już pod końcu XIX wieku organizowano kąpiele błotne, wybudowane zostały hotele i pensjonaty, oczyszczono wybrzeże i skonstruowano drewniane molo. Architektura przy promenadzie, 300-metrowe molo i port stanowią atrakcję dla turystów. Molo, plaża,  wysoki nadmorski klif i niektóre charakterystyczne elementy współczesnej architektury miejskiej stanowią wielokrotnie powracające…

  • Opinie

    Osamotnienie i misja

    Psychopaci paranoidalni mają poczucie osamotnienia i misji, że są wybrani do tego, by walczyć z wrogami, by nie zostać przez nich zniszczonymi. Na co dzień sami szukają wroga, muszą go mieć, bo walka z nim jest celem ich życia. Widzą dla siebie konkurencję tam, gdzie jej nie ma. Walczą z nią, z obawy przed zagrożeniem swojej pozycji.

  • Literatura

    Życie przestępcze w przedwojennej Polsce

    […] Zawodowy złodziej z Rzeszowa, niejaki Rajchman, mężczyzna niewysoki i szczupły, na początku lat trzydziestych [XX w. – JW] tyle razy wzywany był na przesłuchania do prokuratury, że chcąc nie chcąc, podczas długich rozmów z prokuratorem poznał on i rozkład pomieszczeń, i zwyczaje pracowników urzędu, i miejsca, w których trzymają wartościowe przedmioty.