Literatura
-
Dantona piekielny Las Samobójców
[…] Dante opisywał, jak znalazł się w Lesie Samobójców. Tworzyły go drzewa, w które zamienione zostały cienie grzeszników. Skaleczenia na ich korze, zamiast sokami żywotnymi, broczyły krwią. Potem poeta ogląda straszliwą mękę potępionych: oto nadciągają harpie, stwory o twarzach i szyjach kobiet, pierzastych brzuchach i ptasich ciałach, zbrojne w szponiaste łapy. Monstra pedzą przez zarośla, kąsając i rozdzierając pazurami każde napotkane po drodze drzewo, sprawiając przy tym grzesznikom ogromne cierpienia. Jednocześnie tylko z owych rozdarć i ran docierają słowa, w których cienie mogą wyrazić swój ból i opowiedzieć Dantemu swoje dzieje. […] Matthew Pearl, Klub Dantego, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2005 s. 89
-
Lasy dzikiej Tasmanii
[…] Po dwóch dniach marszu przez rozległe płaskowyże powoli zanurzamy się w bajkowe gęstwiny tysiącletnich lasów z drzewami omszonymi, majestatycznie wznoszącymi się na wysokość ponad 50 m., to znów butwiejącymi. Z firankami czegoś, co przypomina nitki babiego lata, ale nim nie jest. Takiego lasu nie widziałem już nigdy potem. Od zimozielonego – jak u nas – przez tropikalny i holantarktyczny, porastający doliny i stoki gór, po otwarte formacje traw guzikowych, torfowiska z pijawkami na równinach i roślinność piętra alpejskiego, których ponad połowa ma charakter endemiczny. Nawet jeśli tego nie wiesz, przy kompletnym braku świadomości, gdzie jesteś, masz wrażenie, że obcujesz z czymś wyjątkowym i zupełnie dotąd nieznanym. Inny wymiar tego…
-
Tropiciele
„Templariusze powędrowali na stos; Jak tylko spłonęli, cały tłum tropicieli zaczął doszukiwać ich wszędzie, nigdy jednak nie dostarczając żadnego dowodu”. Umberto Eco, Wahadło Foucaulta, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1993 s. 56
-
Polska ziemia obiecana
[…] Nie zna Polski, nigdy jej nie widział, a według opowiadań jego małżonki ma to być ziemia obiecana, kraj najpiękniejszy na świecie, pełen urzekających ludzi, szczycący się urodą sosen i niebosiężnych świerków, a zimą, Boże jedyny, nieogarnionymi przestrzeniami śniegu. […] Michał Rusinek, Kolorowe podróże, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1964 s. 157
-
Urodziwe, wolne i dzikie
[…] Po drodze widzimy kaktusy, nieodstępne palmy i urzekająco piękne aloesy. Raz po raz wybuchają przed nami z czerwonej ziemi wiązki zielonych płomieni o ostrych jak miecze liściach-językach idealnie symetrycznych w układzie. Są urodziwe, wolne i dzikie. Na pewno na tych grubych jak kłoda liściach nie znalazłbym rzezanych scyzorykiem nazwisk, imion czy miłosnych zaklęć, jakimi paskudzą turyści agawy na południu Europy, we Włoszech, w Nicei czy w Dubrowniku. […] Michał Rusinek, Kolorowe podróże, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1964 s. 153
-
Inna przyroda. Rio Grande do Sul
[…] Przyroda inna niż na dotychczasowej mojej trasie. (…) Nie ma już nigdzie piniora, dumnego króla drzewostanu Parany. Z rzadka trafia się drzewko bananowe, ale wątłe, niedorodne, niebawem zresztą zniknie zupełnie z krajobrazu. Natomiast raz po raz witają nas gromadki dzikich, samotnych palm, chudych i strzelistych, przypominających olbrzymie szczotki do kurzu. (…) Palmy już spowszedniały, zwłaszcza że teraz rywalizuje z nimi urodą jedno z najwspanialszych drzew stanu Rio Grande do Sul – figowiec. Potężny, rozłożysty, przypomina olbrzymi parasol czy grzyba o koronie równo uciętej u dołu, która rzuca koło nieprzeniknionego cienia. […] Michał Rusinek, Kolorowe podróże, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1964 s. 147
-
Bór stał wokół ogromny
[…] Bór stał wokół ogromny i trochę ponury, gdyż choć słońce patrzyło z wysoka, zbity gąszcz konarów w górze przesiewał jedynie drżący półmrok. W tym zwodniczym świetle trudno było doprawdy dojrzeć cokolwiek, tym bardziej że cała przyroda miała jednolity na pozór, a tak w gruncie rzeczy wielobarwny kolor łzawy. Pnie sosen, jodeł i świerków, pręty leszczyny, suche liście i gałęzie, mech i igliwie mieniły się szatą brunatną, wpadającą w szkarłat, to znów w brąz albo zgoła w miedź czy złoto. (…) Drzewa – olbrzymie jodły, sosny i świerki – stały rzadko rozsiane, niby bocząc się jedne na drugie, a pośród nich rosły kępami krzaki malin. Ogromny spokój i surowość biły…
-
Pożytki milczenia
Ten, kto umie milczeć, zazwyczaj lepiej na tym wychodzi niż ten, który nie potrafi usiedzieć, żeby się nie odezwać nawet wtedy, kiedy nie jest przekonany o swojej racji. Alfred Siatecki, Operacja 0, Wydawca TMZG WINNICA, Zielona Góra 2025 s. 273
-
Powodzenie i klęska
Zbyt wielkie powodzenie odbiera człowiekowi rozum równie łatwo, jak zbyt wielka klęska. Stanisława Fleszarowa-Muskat, Pozwólcie nam krzyczeć, Wydawnictwo Morskie – Gdańsk 1971, s. 195
-
Zwycięstwo
Każde nowe zwycięstwo może być przyczyną ostatecznej klęski. Stanisława Fleszarowa-Muskat, Pozwólcie nam krzyczeć, Wydawnictwo Morskie – Gdańsk 1971, s. 35