Literatura
-
Bór stał wokół ogromny
[…] Bór stał wokół ogromny i trochę ponury, gdyż choć słońce patrzyło z wysoka, zbity gąszcz konarów w górze przesiewał jedynie drżący półmrok. W tym zwodniczym świetle trudno było doprawdy dojrzeć cokolwiek, tym bardziej że cała przyroda miała jednolity na pozór, a tak w gruncie rzeczy wielobarwny kolor łzawy. Pnie sosen, jodeł i świerków, pręty leszczyny, suche liście i gałęzie, mech i igliwie mieniły się szatą brunatną, wpadającą w szkarłat, to znów w brąz albo zgoła w miedź czy złoto. (…) Drzewa – olbrzymie jodły, sosny i świerki – stały rzadko rozsiane, niby bocząc się jedne na drugie, a pośród nich rosły kępami krzaki malin. Ogromny spokój i surowość biły…
-
Pożytki milczenia
Ten, kto umie milczeć, zazwyczaj lepiej na tym wychodzi niż ten, który nie potrafi usiedzieć, żeby się nie odezwać nawet wtedy, kiedy nie jest przekonany o swojej racji. Alfred Siatecki, Operacja 0, Wydawca TMZG WINNICA, Zielona Góra 2025 s. 273
-
Powodzenie i klęska
Zbyt wielkie powodzenie odbiera człowiekowi rozum równie łatwo, jak zbyt wielka klęska. Stanisława Fleszarowa-Muskat, Pozwólcie nam krzyczeć, Wydawnictwo Morskie – Gdańsk 1971, s. 195
-
Zwycięstwo
Każde nowe zwycięstwo może być przyczyną ostatecznej klęski. Stanisława Fleszarowa-Muskat, Pozwólcie nam krzyczeć, Wydawnictwo Morskie – Gdańsk 1971, s. 35
-
Człowieczeństwo
Człowieczeństwo nie było wartością stałą i niezależną. Aby do niego dojść, trzeba było całych er i epok; aby je utracić, wystarczała jedna przegrana bitwa. Stanisława Fleszarowa-Muskat, Pozwólcie nam krzyczeć, Wydawnictwo Morskie – Gdańsk 1971, s. 33
-
Rola literatury
„Rolą literatury jest dawać żywy, uczuciowy obraz świata dzisiejszego, miniowego czy też tego, który ma nadejść”. Michał Rusinek, cyt. za: Wojciech Wiśniewski, Tego nie dowiecie się w szkole, Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 1983 s. 308
-
Powieść, fabuła, przeżycia
„Na powieść nakładają się prawie zawsze dwa nurty: wyobraźnia i osobiste przeżycia; najsilniej przemawia proza, która jest oparta na prawdzie własnego przeżycia, a nie na wydumanej fabule”. Michał Rusinek, /w/: Wojciech Wiśniewski, Tego nie dowiecie się w szkole, Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 1983 s. 305
-
Puszcza amazońska. Piekło i Eldorado
[…] Puszcza amazońska! Ktoś powiedział, że człowiek idący w puszczę ma tylko dwa przyjemne dni. Pierwszy dzień, gdy olśniony jej czarującym przepychem i potęgą sądzi, że wkracza do raju, i ostatni, gdy bliski obłędu, ucieka z „zielonego piekła”. Wilgotne gorąco panujące tu przez cały rok, tysiące nieznanych chorób, mrówki i termity pożerające wszystko, co na drodze, moskity wszczepiające śmierć do krwi, jadowite węże, zabójcze pająki, odurzające drzewa. Puszcza jest przeklętym rajem dla człowieka, a zwłaszcza dla białego. Jest to natomiast wyśnione Eldorado dla przyrodnika. Wiele odkryto dotychczas na świecie, ale w puszczy amazońskiej jest jeszcze do odkrycia cały, wielki świat. […] Arkady Fiedler /w/: Wojciech Wiśniewski, Tego nie dowiecie się…
-
Dziewiczy las w lesistych górach
[…] Dziewiczy las – mówił jeniec – tworzy wyspy w wielkich lesistych górach. Nieobliczony w starości. Wielki z powodu olbrzymich rozmiarów drzew. Rzadko kiedy przestąpi jego granicę myśliwy polujący na kozy, gdyż wnętrze jest niedostępne i panuje tam straszna leśna noc. Klony i buki są tak wysokie jak wieże kościelne. Siwy, na stopę długo mech przyczepia się do brunatnej kory, a z ziemi wydobywa się duszne powietrze. Olbrzymiej wielkości kolumny drzew, obalone ze starości lub przez burzę, powoli konając, chwieją się całe lata. Z trzaskiem się pochylają i kładą na sąsiednie. Czas jakiś oparte, walą się wreszcie na ziemię, gdzie trawią je deszcze i wilgoć. W nieładzie leżą jedna na…
-
Aleja ostrokończystych topoli
[…] Gdy zniżał głowę, oczy jego obejmowały horyzont stykający się z lasami, sinymi w dalekości, fiołkowymi w pobliżu, poprzetykanymi złotem buków, grabów i brzóz o liściach więdnących. Potraw, nie koszony tego roku wojny, barwił się jadowitą smugą zieleni w rozciągniętych łąkach. Aleja ostrokończystych topoli przerzynała w jednym miejscu złotawe ścierniska, idąc w kraj, kędyś w dalekość, ku niżom Wisły. (…) Obok młyna, pochylone nad jego dachem, stały ogromne wiązy, olchy, nadwiślańskie topole i białodrzewy. W gałęziach, na prętach tych drzew kryły się niezliczone wróble stada. Zlatywały tu, widać, od dawna z całej okolicy, z przyległych wsi i folwarków, gdy młyn był w pełnym ruchu. […] Stefan Żeromski, Charitas, Czytelnik 1951…