Aforyzmy i sentencje
-
Wartość prawdy
Nie we wszystkich okolicznościach prawda jest rzeczą najlepszą. Stanisława Fleszarowa-Muskat, Pozwólcie nam krzyczeć, Wydawnictwo Morskie – Gdańsk 1971, s. 137
-
Powodzenie i klęska
Zbyt wielkie powodzenie odbiera człowiekowi rozum równie łatwo, jak zbyt wielka klęska. Stanisława Fleszarowa-Muskat, Pozwólcie nam krzyczeć, Wydawnictwo Morskie – Gdańsk 1971, s. 195
-
Zwycięstwo
Każde nowe zwycięstwo może być przyczyną ostatecznej klęski. Stanisława Fleszarowa-Muskat, Pozwólcie nam krzyczeć, Wydawnictwo Morskie – Gdańsk 1971, s. 35
-
Człowieczeństwo
Człowieczeństwo nie było wartością stałą i niezależną. Aby do niego dojść, trzeba było całych er i epok; aby je utracić, wystarczała jedna przegrana bitwa. Stanisława Fleszarowa-Muskat, Pozwólcie nam krzyczeć, Wydawnictwo Morskie – Gdańsk 1971, s. 33
-
Prawda a punkty widzenia
„Dopiero zderzenie różnych punktów widzenia pozwala zbliżyć się do zawiłej i niejednoznacznej prawdy”. Wiktor Woroszylski: /w/: Wojciech Wiśniewski, Tego nie dowiecie się w szkole, Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 1983 s. 363
-
Pociecha ułomnych
„Jedyna i ostatnia pociecha wszystkich ułomnych: własną brzydotę, niedostatek, słabości uznać i lansować jako rodzaj oryginalnej urody”. Tadeusz Konwicki, /w/: Wojciech Wiśniewski, Tego nie dowiecie się w szkole, Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 1983 s. 97
-
Mowa głupca
„Między mądrymi głupi najwięcej gada”. Stefan Żeromski, Charitas, Czytelnik 1951 s. 209
-
Oszukańcze wspomnienia
Wspomnienia z biegiem czasu cukrzeją, jak miód; nikt nie oszuka cię bardziej niż one. Jakub Żulczyk, Wzgórze psów, Wyd. Świat Książki, W-wa 2025 s. 245
-
Strony tej samej monety
To, co ciemne i to, co jasne, to dwie strony tej samej monety. Jakub Żulczyk, Wzgórze psów, Wyd. Świat Książki, W-wa 2025 s. 191
-
Stare dęby
[…] Kora tego dębu przyjemnie pachnie, a wywar z niej nadaje się do przemywania skaleczeń i leczenia odmrożeń. Sobota lubił kiedyś dęby. Nawet powalone wyglądały jak nieżywi rycerze w grubych zbrojach, a poza tym były dostojne i mowę miały poważną. Smutnie poświstywał wiatr w gałęziach sosen i buków, w konarach dębów po prostu huczał. Dęby były jak prawdziwe organy lasu, jego basy. Dęby nie bały się nawet żelaza. (…) Lubił więc Horst Sobota dęby, szczególnie te starsze – za ich powagę i waleczność. […] Zbigniew Nienacki, Wielki Las, Liber Novus (w internetowej wersji pdf)