Bigamia Słowo to oznacza po prostu dwużeństwo i odnosi się do sytuacji, w której pozostający w formalnie zawartym związku, a więc żonaty mężczyzna zawiera kolejny związek małżeński. Analogicznie, bigamii dopuszcza się zamężna kobieta, która wychodzi za mąż, pomimo pozostawania w formalnie ważnym związku małżeńskim.

Wszystkie źródła zgodnie podają, że samo pojęcie słowa "bigamia" wywodzi się z języka łacińskiego i stanowi złożenie od "bi" oznaczającego coś podwójnego czy dwukrotnego oraz "gamos", które można tłumaczyć, jako: ślub, wesele czy też małżeństwo.

Historycznie problem prawnej odpowiedzialności za bigamię pojawił się wraz z instytucjonalnym wprowadzenie i utrwaleniem małżeństwa monogamicznego. W okresie plemiennym Słowianie, także zamieszkujący na obszarze późniejszej Polski znali poligamię. Prawdopodobnie jednak na posiadanie wielu żon mogli sobie pozwolić tylko najmożniejsi. Mieszko I przed zawarciem małżeństwa z Dąbrówką miał wg średniowiecznych kronikarzy 7 żon. Monogamia nie przyjmowała się jednak łatwo. Jakąś formą przejściową była sytuacja, kiedy możnowładcy równolegle z jedną legalnie poślubioną żoną łączyli posiadanie nałożnic. Książę pomorski Warcisław jeszcze na początku XII wieku miał obok żony aż 24 nałożnice [J. Bardach, Historia państwa i prawa Polski, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1965 t. 1 s. 77].

Jedną z istotniejszych konsekwencji związków nieformalnych było coraz bardziej widoczne zróżnicowanie praw dzieci pochodzących ze związku małżeńskiego z prawami potomstwa zrodzonego z tzw. nieprawego łoża. W miarę upływu czasu, sprawy zawierania związków małżeńskich i ich następstwa coraz bardziej stawały się domeną prawa kościelnego. Tendencja ta także natrafiała na opór materii, zwłaszcza szlachty. Duchowieństwo domagało się zawierania małżeństw w obliczu Kościoła. Przedmiot sporu stanowiły m.in. zapowiedzi, czyli trzykrotne ogłaszanie zamiaru zawarcia małżeństwa w kościołach parafialnych stron przyszłego małżeństwa połączone z wezwaniem do informowania duchownych od przeszkodach do takiego związku. Najpewniej chodziło tu także o eliminowanie możliwości wielokrotnego zawierania małżeństw. Ostatecznie z obowiązku zapowiedzi zwolniono w pierwszej połowie XV w. całą szlachtę osiadłą.

Monogamiczność związku małżeńskiego aż do czasów obecnych pozostawała i pozostaje pod ochroną prawa karnego. W XVI w. bigamia została włączona do katalogu przestępstw ściganych przez prawo świeckie, taktując jako kwalifikowaną postać cudzołóstwa [por. Wielka Encyklopedia Prawa, Wydawnictwo Prawo i Praktyka Gospodarcza, Białystok Warszawa 2000 s. 88]. Dwużeństwo karane było przez ustawodawstwa wszystkich państw zaborczych. Kodeks karny z 1932 przewidywał karalność zarówno osoby, która zawierała małżeństwo, pomimo że jego poprzednie małżeństwo nie było rozwiązane ani uznane za nieważne, jak i osoby, która z osobą już będącą w związku małżeńskim świadomie zawierała kolejne małżeństwo.

W orzecznictwie i wykładni prawa przyjmowano jednak interpretację, ze bigamia nie jest przestępstwem ani ciągłym ani trwałym, popełnia się ją w dniu zawarcia małżeństwa i od tego też dnia biegnie czas przedawnienia karalności. Ponieważ czyn ten stanowił występek postępowania karanego nie można było wszcząć już po upływie 5 lat od jego popełnienia.

W Kodeksie Karnym z roku 1969 r. karze kryminalnej do 5 lat pozbawienia wolności podlegały wprawdzie jeszcze obie strony małżeństwa bigamicznego, ale już tylko zawartego w sytuacji faktycznego pozostawania przez jedną ze stron w formalnie istniejącym związku małżeńskim. Nie istniała zatem konieczność wykazywania, że poprzednie małżeństwo nie było rozwiązane ani uznane za nieważne. Do zwolnienia od odpowiedzialności wystarczało ustalenie, że poprzednie małżeństwo po prostu już nie istnieje, np. z powodu śmierci byłego współmałżonka. Oczywiście osoba, która porzuciła współmałżonka, chociażby na zawsze, nie mogła się takim argumentem skutecznie ekskulpować.

Wyraźnie inaczej do odpowiedzialności za bigamię podszedł już kodeks karny z roku 1997. Od momentu wejścia w życie tego kodeksu, za przestępstwo dwużeństwa odpowiada już tylko osoba, która zawarła związek małżeński pozostając w poprzednim związku. Natomiast osoba stanu wolnego, zawierająca związek z bigamistą, sama karze już nie podlega, przynajmniej jako sprawca bigamii. W literaturze dyskutowana jest jednak kwestia odpowiedzialności za współudział w przestępstwie, ewentualnie podżeganie czy pomocnictwo do tego czynu [por. L. Gardocki, Prawo karne, Wyd. C.H. Beck, W-wa 2002 s. 253]. Zdecydowanemu zmniejszeniu uległa wysokość sankcji karnej za przestępstwo dwużeństwa. Obecnie jest ono zagrożone karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do 2 lat.

Sprawy o bigamię nie należą do częstych. Bigamia niezwykle rzadko jest przedmiotem ścigania karnego, a liczba skazań za to przestępstwo w ostatnich latach nie przekracza kilku rocznie. W związku z tym wysunięto w doktrynie postulat dekryminalizacji bigamii. Taki postulat przedstawił m.in. np. Lech Gardocki, który uważa, że kryminalizacja bigamii jest reliktem dawnego traktowania jej jako naruszenia sakramentu małżeństwa, co obecnie nie znajduje już dostatecznego uzasadnienia [L. Gardocki, p. cit. s. 253]. Takie podejście ma też swoich przeciwników. Warto jednak pamiętać, ze bigamii często towarzyszą inne przestępstwa, np. oszustwo czy fałszerstwo dokumentów.

Bigamia podlega karze oczywiście nie tylko w Polsce. Jest uważana za przestępstwo w większej chyba części krajów świata, zwłaszcza krajów kulturowo nawiązujących do cywilizacji zachodniej. Niekiedy bigamia nie jest uznawana prawnie, ale też nie podlega karze kryminalnej. Z kolei, w innych częściach świata bigamia i poligamia jest dozwolona prawnie. Dotyczy to zwłaszcza państw islamskich.

Zdarzają się spektakularne procesy poligamistów motywowanych religijnie. W ostatnich latach w Stanach Zjednoczonych ściganiu karnemu podlegali m.in. członkowie Fundamentalistycznego Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach, którzy otwarcie praktykują poligamię na ranczo pod Eldorado w Teksasie, a także niektórych miastach na granicy stanów Utah i Arizona.

Należy przy tej okazji podkreślić, ze bigamia jest przede wszystkim pojęciem prawnym, zaś poligamia kulturowym. No cóż, niektórzy twierdzą, że bigamia to za dużo o jedną żonę. Dla innych monogamia sprowadza się do takiego samego wniosku. Są też inne jeszcze propozycje zdefiniowania bigamii, która ma oznaczać posiadanie jednocześnie dwóch żon, czyli za dużo o jedną według prawa i zarazem za dużo o dwie, ale już tylko według nakazu rozsądku.

Jan Wojtasik

 

 

Miejsce pierwszej publikacji:

Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze

http://www.zielona-gora.po.gov.pl/index.php?id=36&ida=3842

Data pierwszej publikacji: 2009-02-28

Publikacja z cyklu: Ciekawie … nie tylko o prawie

 

 

 

 

pogoda.net