Po raz pierwszy z ekspertyzą poligraficzną w praktyce spotkałem się w drugiej połowie lat 70.tych XX w. prowadząc śledztwo o zabójstwo Zofii M. Pod zarzutem popełnienia tej zbrodni zostali tymczasowo aresztowani Józef D. oraz jego życiowa przyjaciółka Krystyna D. Wszystkie „klasyczne” dowody wskazywały, że pozbawili oni życia Zofii M. wspólnym działaniem. Żadne z nich do zbrodni tej jednak się nie przyznawało.

Wówczas podjąłem decyzję o poddaniu obojga badaniom z wykorzystaniem poligrafu, czyli tzw. wykrywacza kłamstw. Wyrazili zgodę na badania. Ekspertyzę zlecono specjalistom z odpowiednich służb wojskowych. Ich opinia okazała się zaskakująca.

Na odpowiednio przygotowane pytania jedynie Krystyna D. reagowała w sposób charakterystyczny dla sprawcy. Reakcje Józefa D. były natomiast symptomatyczne dla osoby z tła zdarzenia, nie zaangażowanej bezpośrednio w dokonanie zbrodni.

Wyniki ekspertyzy nakazywały zweryfikować dotychczas stawiane wersje śledcze. Krystyna D., której zgodnie z regułami procesu przedstawiono opinię, tym razem przyznała się do zabójstwa i szczegółowo opisała przebieg zbrodni. I chociaż nie znała wyników ekspertyzy dotyczącej Józefa D., jego rolę przedstawiła w sposób zgodny z zasadniczymi wywodami biegłego poligrafera.

Ta ekspertyza w istotnym stopniu wpłynęła na kształtowanie się mojego przekonania o użyteczności ekspertyzy poligraficznej w trudnych dowodowo sprawach. Doświadczenie kolejnych ekspertyz jedynie przekonanie to utwierdziło.

Ubocznym efektem pogłębionego zainteresowania problematyką poligrafu był artykuł poświęcony temu problemowi opublikowany w Problemach Praworządności w 1988 r.

Jan WOJTASIK

 

pogoda.net