Od czasu do czasu w publicystyce społeczno-prawnej spotyka się pogląd, że każde zgwałcenie ze swej istoty jest czynem wyjątkowo okrutnym i jako takie nie powinno podlegać stopniowaniu. Nie pretendując do wygłaszania kategorycznych opinii w tej kwestii, skłonny byłbym przyznać, że osobiście bliżej jest mi do stanowiska przeciwnego.

Streszcza się ono mniej więcej tak: wyjąwszy zawsze okrutne gwałty małych dzieci, wszystkie pozostałe zawierają w sobie mniejszy lub większy, ale stopniowalny poziom brutalności.

Pośrednio potwierdza to stosunkowo duża rozpiętość sankcji za zgwałcenie. Przede wszystkim jednak pogląd ten wynika z doświadczeń praktyki śledczej.

Opisany przypadek „Iwony” stanowi przykład zgwałcenia skrajnie brutalnego, z cechami wyraźnego okrucieństwa.

Do zdarzenia doszło latem 1987r. w okolicach Sławy.

Imiona osób wymienionych w artykule są fikcyjne, wprowadzono je wyłącznie z powodów redakcyjnych i ich kojarzenie z jakimikolwiek realnie istniejącymi postaciami nie ma uzasadnienia.

Jan WOJTASIK

 

pogoda.net