Wypowiedź jakiej udzieliłem Pani Redaktor Danucie Mystkowskiej z Gazety Lubuskiej w lutym 1988 r. dotyczyła wielu różnych problemów związanych z pracą prokuratora. Jednak redakcja kilkakrotnie i w tytule i podtytułach kilkakrotnie zaakcentowała wątek kary śmierci. W rezultacie takiego zabiegu zagadnienie „za” czy „przeciwko” karze śmierci uznano za najważniejsze przesłanie mojej wypowiedzi dla GL.

Tak też zostało to zapamiętane. Do tego stopnia, że kiedy kilka miesięcy później w moim mieszkaniu pojawił się ksiądz wikariusz z wizytą duszpasterską, czy prościej – kolendą, jego pierwszym słowem była stanowcza, bezkompromisowa nagana.

Nawet odwołanie się do konkretnych postanowień Katechizmu Kościoła Katolickiego, które akurat bardzo współbrzmiały z moja opinią, nic mi nie pomogło.

No tak, teksty żyją swoim własnym życiem i nic od czasów starożytnych w tej mierze się nie zmieniło.

A w sprawie kary śmierci i tak zdecydował ustawodawca, który w pierwszej kolejności wprowadził embargo na jej wykonywanie, a potem zadecydował o ostatecznym zniesieniu. To dobra okazja, żeby przypomnieć podstawową prawdę: prawo stanowi parlament, prokurator jest jedynie jego sługą.

Jan WOJTASIK

pogoda.net