Zatrzymanie Bronisławy Sz. dało początek zaskakującym ustaleniom. Najstarsi milicjanci ani prokuratorzy nie pamiętali bowiem, żeby w kryminalnej przeszłości Nowej Soli pojawiła się kobieta - włamywacz z tak "imponującym dorobkiem". Sprawnością działania fizycznego, ale przede wszystkim niezwykle przemyślnym planem i skutecznością Bronisława Sz. mogłaby zawstydzić niejednego nowosolskiego złodzieja.

Może dlatego udało się uniknąć odpowiedzialności przez niemal trzy lata. Ujęło ją i oddało w w ręce milicji dwóch młodych ludzi i to dopiero w wyniku wyczerpującego pościgu. Nawet wtedy nie pozbyła się obciążających ją niektórych dowodów rzeczowych z ostatniego włamania.

Imiona oraz pierwsze litery nazwisk osób wymienionych w artykule Wrzeciona są fikcyjne. Wprowadzono je wyłącznie z powodów redakcyjnych i ich kojarzenie z jakimikolwiek realnie żyjącymi wówczas czy jeszcze obecnie postaciami, nie ma uzasadnienia. Zapraszam do lektury. Za złą czytelność fragmentu tekstu przepraszam.

Jan WOJTASIK

 

 

pogoda.net