Nie ma dwóch zdań: podpalenia z dawien dawna były w Polsce karane niezwykle surowo. Ustawodawstwo lat 70-tych XX wieku umyślne sprowadzenie pożaru zagrażającego życiu i zdrowiu ludzi traktowało jako zbrodnię, a więc czyn, którego popełnienie karane było co najmniej trzema latami pozbawienia wolności.

W sprawach tego rodzaju obowiązkowo postępowanie przygotowawcze prowadzono w formie śledztwa, a rozpoznawał je w pierwszej instancji sąd wojewódzki. Odwołanie przysługiwało do Sądu Najwyższego w Warszawie. 

Opisany przykład zbrodniczego podpalenia na tle porachunkowo - erotycznym zdarzył się w Kożuchowie, a opisano go w Głosie Metalowca nr 7 (297) z 1 kwietnia 1979 r.

Należy nadmienić, że imiona oraz pierwsze litery nazwisk osób wymienionych w artykule są fikcyjne, wprowadzono je wyłącznie z powodów redakcyjnych i ich kojarzenie z jakimikolwiek realnie istniejącymi postaciami nie ma żadnego uzasadnienia.

Jan WOJTASIK

pogoda.net