Sprawę opisaną w artykule "Komu pierścionek" zapamiętałem bardziej niż inne z tamtych lat. Złożyło się na to kilka powodów. Jednym z nich było szerokie wykorzystanie ekspertyzy psychologicznej do oceny zdolności spostrzegania i zapamiętywania przez pokrzywdzonych twarzy i postaci innych osób, w tym wypadku podejrzanych.

Ekspertyzy te przygotowywał biegły psycholog Jan Polaczek, niestety zmarły przedwcześnie. Jego opinie w tej sprawie znakomicie wspierały tezy oskarżenia. Szczególny "wypadek przy pracy" przydarzył się natomiast jednemu z obrońców. Dla potwierdzenia alibi, że jeden z oskarżonych nie mógł w określonym czasie dojechać swoim charakterystycznym białym mercedesem na miejsce przestępstwa, gdyż samochód był w remoncie po wypadku, poprosił sąd o przeprowadzenie dowodu z akt sprawy szkodowej PZU. Nie znał jednak zawartości tych akt. Tymczasem jednym z ważniejszych dokumentów były oświadczenia współoskarżonych stwierdzające ich jednoczesną obecność przy powstaniu szkody.

Kiedy przewodnicząca składu sędziowskiego odczytała te oświadczenia, wszyscy obecni na sali zrozumieli ich znaczenie. Do tego momentu oskarżeni konsekwentnie twierdzili, że do czasu aresztowania nigdy wcześniej nie spotkali się ze sobą i w ogóle się nie znają. Już wiedziałem, że sąd na pewno nie uwierzy w ich kłamstwa. Była jeszcze historia ze z złotem i zębami, ale to temat na całe osobne opowiadanie.

Należy nadmienić, że imiona oraz pierwsze litery nazwisk osób wymienionych w artykule są fikcyjne, wprowadzono je wyłącznie z powodów redakcyjnych i ich kojarzenie z jakimikolwiek realnie istniejącymi postaciami nie ma żadnego uzasadnienia.

Zapraszam do lektury tekstu o oszustach lat 70-tych XX w.

Jan WOJTASIK

pogoda.net