Świadek koronny   Należy niewątpliwie do tych instytucji prawa karnego, które wzbudzają najwięcej kontrowersji. Jest tak zapewne dlatego, że status świadka koronnego otrzymuje przestępca, często bardzo niebezpieczny, który w zamian za szczerą do bólu prawdę o wyczynach kolegów z gangu i swoich, otrzymuje od uprawnionych organów państwa gwarancję bezkarności, a czasem także gwarancję bezpiecznego i dostatniego życia w przyszłości.

Wg Tadeusza Hanauska, na "reputacji" instytucji świadka koronnego w Polsce ciąży też skojarzenie z rozwiązaniem normatywnym  i praktyką stosowania przepisu art. 47 tzw. Małego Kodeksu karnego [por. T. Hanausek, Kryminalistyka. Zarys wykładu, Wyd. Oficyna a Wolters Kluwer business, wyd. VI /aktualizowane przez M. Szostaka/, W-wa 2009 s. 127]. Wydaje się jednak, że analogia ta nie do końca jest uprawniona. Wspomniany przepis przewidywał bezkarność osobie wręczającej łapówkę w przypadku, gdy sprawca powiadomił "władzę powołaną do ścigania przestępstw, zanim władza ta dowiedziała się o tym, lub najpóźniej przy pierwszym przesłuchaniu w toku postępowania karnego ujawnił prawdę" [patrz: Dekret z dnia 13 czerwca 1946 r. o przestępstwach szczególnie niebezpiecznych w okresie odbudowy Państwa /Dz. U. z dn. 12 lipca 1946 r. Nr 30, poz. 192 z późn. zm./]. 

Wspomniany przepis tzw. Małego Kodeksu karnego jest raczej pierwowzorem obecnie obowiązującego przepisu art. 229 par. 6 obowiązującego Kodeksu karnego, który w brzmieniu niemal identycznym wprowadzono nowelizacją z dnia 13 czerwca 2003 r. w celu  rozbicia zmowy milczenia między przyjmującym korzyść majątkową lub osobistą, a osobą korzyści tej udzielającą. Rozwiązanie to funkcjonuje więc całkowicie niezależnie od instytucji świadka koronnego.

Od razu należy też zaznaczyć, że instytucja świadka koronnego jest zupełnie wyjątkowym narzędziem zwalczania przestępczości w systemie polskiego prawa karnego. Przede wszystkim stanowi ona wyłom w zasadzie legalizmu, której podstawową cechą jest obowiązek ścigania i oskarżenia każdego, kto popełnił przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego. Kłóci się też z zasadą sprawiedliwości, gdyż zapewnia bezkarność groźnych przestępstw, w sytuacji ścigania innych sprawców za występki mniej niebezpieczne. Znacząca część opinii publicznej w Polsce, samo „paktowanie” z przestępcą uważa za gorszące. Spoglądający w stronę bardziej pragmatycznego Zachodu wskazują natomiast na korzyści, jakie daje świadek koronny – znaczący wzrost skuteczności walki z przestępczymi gangami. W walce ze zorganizowaną przestępczością problemem podstawowym staje się zawsze przełamanie zmowy milczenia i solidarności grupy. Status świadka koronnego daje taką szansę.

W istocie, genezy instytucji świadka koronnego należy szukać w średniowiecznym prawie angielskim. Odpowiednie ustawy przyznające nagrody wszystkim, którzy przyczynili się do ujęcia sprawców groźnego przestępstwa, dały początek specjalnych względów, jakimi zaczęli się cieszyć też ci sprawcy, którzy wydawali władzy groźniejszych od siebie. Tradycyjna nagrodą za denucjację i złożenie obciążającego zeznania  było darowanie kary lub istotne jej złagodzenie.

Z różnymi szczegółowymi modyfikacjami instytucja świadka koronnego utrwaliła się w prawodawstwie Stanów Zjednoczonych. Wg Wiesława Jasińskiego i Dariusza Polakowskiego, uważany on jest tam za jeden z efektywnych mechanizmów umożliwiających skuteczne oskarżanie sprawców działających w zorganizowanych grupach przestępczych. Przez 20 lat funkcjonowania tej instytucji, tj. do 1991 r. ochroną objętych zostało 12 982 świadków i członków ich rodzin. Uzyskane w ten sposób zeznania przyczyniły się do wydania wyroków skazujących aż w 89% spraw karnych, na ogólną liczbę 9 tys. prowadzonych postępowań przygotowawczych, w których występowali świadkowie koronni [patrz: W. Jasiński, D. Polakowski,  Świadek koronny - nowy instrument w walce z przestępczością zorganizowaną, Monitor Prawniczy 7/1998, http://www.monitorprawniczy.pl/index.php?cid=20&id=1370&mod=m_artykuly; data pobrania: 2013.02.08].

Na kontynencie europejskim nie zyskała jednak powszechnego uznania. W publicystyce prawnej dominuje przekonanie, że świadek koronny sprawdził się we Włoszech w walce z mafią [patrz: W. Smardzewski, Kilka uwag o włoskiej przestępczości zorganizowanej i roli ”pentito” w jej zwalczaniu, Prokuratura i Prawo nr 1/1995]. Inaczej było już w Niemczech, gdzie spotkała się z krytyką i pomimo wprowadzenia do systemu prawa karnego, nie znalazła szerszego zastosowania.

W Polsce instytucja świadka koronnego wprowadzona została do systemu prawnego ustawą z dnia 25 czerwca 1997 r. o świadku koronnym (tekst jedn. Dz. U. z 2007 r., Nr 36, poz. 232 z późn. zm.) Pierwotnie ustawa ta miała charakter epizodyczny, a czas jej obowiązywania ustalono na trzy lata. Potem okres ten przedłużono na kolejne lata, żeby ostatecznie nowelą z dnia 22 lipca 2006 r. wprowadzić nieoznaczony czas zastosowania.

Dotychczasowa skala wykorzystania świadka koronnego w Polsce nie może być oceniona, jako szczególnie duża. Wg ustaleń Michała Gabriela-Węglowskiego, od momentu wejścia w życie ustawy do dnia 1 marca 2011 r. do składania zeznań w charakterze świadka koronnego, uzyskując taki status, zostało dopuszczonych 101 osób, w tym 36 świadków koronnych ustanowiono w apelacji warszawskiej i 20 w apelacji katowickiej [przytaczam za: W. Grzeszczyk, Recenzja książki Michała Gabriela-Węglowskiego, Ustawa o świadku koronnym. Komentarz. Zarys instytucji w Europie, Wydawnictwo Wolters Kluwer, Warszawa 2011 s. 347, Prokuratura i Prawo nr 5/2012]. Oznacza to, że w skali roku status świadka koronnego zyskiwało średnio 7 – 8 osób.

Podkreślić jednak należy, że przedmiotowy zakres stosowania ustawy o świadku koronnym został ściśle oznaczony i nie jest zbyt szeroki. Przede wszystkim jej przepisy mają zastosowanie w sprawach o przestępstwo lub przestępstwo skarbowe popełnione w zorganizowanej grupie albo związku mających na celu popełnienie przestępstwa lub przestępstwa skarbowego.

Od razu dodajmy, że związek przestępczy to organizacja oparta na trwałych podstawach, obliczona na dłuższe istnienie, mająca określone kierownictwo, porządek wewnętrzny, więź i dyscyplinę organizacyjną. Do znamion strony przedmiotowej związku przestępnego zalicza się: porozumienie, ustrój, formy organizacyjne, trwałość, więź organizacyjną, udział, natomiast do znamion strony podmiotowej - winę umyślną. Celem związku przestępczego może być popełnienie konkretnego, ściśle określonego przestępstwa - spisek albo prowadzenie różnej działalności przestępczej - banda. Z kolei grupa przestępcza stanowi luźniejszą formę organizacyjną niż związek przestępczy [więcej patrz: M. Bryła, Porozumienie, zorganizowana grupa, związek przestępczy jako formy organizacyjne przestępczości zorganizowanej, Prokuratura i Prawo nr 3/2000].

Niezależnie od tego stosuje się je w sprawach o korupcję w różnych formach, płatną protekcję czy nadużycie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.

Definicja świadka koronnego ma charakter formalny, co oznacza, że świadkiem takim jest  każdy podejrzany, który został dopuszczony do składania zeznań w charakterze świadka, na zasadach i w trybie określonych w przepisach ustawy. Status taki może otrzymać tylko ten, kto: po pierwsze: przekazał organowi prowadzącemu postępowanie informacje, które mogą przyczynić się do ujawnienia okoliczności przestępstwa, wykrycia pozostałych sprawców, ujawnienia dalszych przestępstw lub zapobieżenia im; po drugie: ujawnił majątek swój oraz znany mu majątek pozostałych sprawców przestępstwa lub przestępstwa skarbowego, oraz po trzecie: zobowiązał się do złożenia przed sądem wyczerpujących zeznań dotyczących osób uczestniczących w przestępstwie lub przestępstwie skarbowym. Wszystkie te warunki musza być spełnione łącznie.

Ważne jest przy tym zastrzeżenie, że świadkiem koronnym nie może zostać ktoś, kto: usiłował popełnić albo popełnił zbrodnię zabójstwa lub współdziałał w popełnieniu takiej zbrodni, a także ktoś, kto w celu skierowania przeciwko innej osobie postępowania karnego nakłaniał ją do popełnienia czynu zabronionego wymienionego w ustawie o świadku koronnym lub kierował zorganizowaną grupą albo związkiem mającymi na celu popełnienie przestępstwa lub przestępstwa skarbowego.

Zwiększeniu ilości świadków koronnych nie sprzyja też sformalizowana i złożona procedura ich powoływania. Postanowienie w przedmiocie dopuszczenia dowodu z zeznań świadka koronnego wydaje sąd okręgowy właściwy dla miejsca prowadzenia postępowania przygotowawczego. Decyzję podejmuje na wniosek prokuratora prowadzącego lub nadzorującego postępowanie przygotowawcze. Jednak właściwy prokurator wniosek taki może złożyć pod warunkiem, że wcześniej uzyskał na to zgodę Prokuratora Generalnego.

Przed podjęciem decyzji o dopuszczeniu lub odmowie dopuszczenia dowodu z zeznań świadka koronnego sąd bada czy spełnione zostały wszystkie warunki określone w ustawie. Weryfikacji podlega zarówno przedmiot sprawy, jak i rola podejrzanego, który ma zostać świadkiem. Podkreślić należy, że aktywność sądu nie ogranicza się do lektury i oceny wniosku oraz akt sprawy. W każdym bowiem przypadku sąd ma obowiązek przesłuchania podejrzanego i uzyskania bezpośrednio od niego potwierdzenia zakresu posiadanej wiedzy o przestępstwach popełnionych przez niego samego i współsprawców oraz majątku jego i pozostałych członków gangu. Niezależnie od tego sąd odbiera od kandydata na świadka koronnego oświadczenie o gotowości złożenia przez niego wyczerpujących zeznań w toku dalszego postępowania. W każdym przypadku na żądanie podejrzanego dopuszcza się jego obrońcę do udziału w przesłuchaniu.

Przy podejmowaniu decyzji sąd nie jest związany ani wnioskiem prokuratora ani stanowiskiem podejrzanego czy jego obrońcy. Poza tym decyzję może uzależnić od zobowiązania się podejrzanego do zwrotu korzyści majątkowej odniesionej z przestępstwa lub przestępstwa skarbowego oraz naprawienia szkody nimi wyrządzonej.

W razie wydania przez sąd postanowienia o dopuszczeniu dowodu z zeznań świadka koronnego, prokurator sporządza odpisy materiałów dotyczących osoby wskazanej w postanowieniu sądu i wyłącza je do odrębnego postępowania. To odrębne postępowanie nie podlega kontynuacji, lecz zostaje zawieszone. Zawieszenie trwa do czasu prawomocnego zakończenia postępowania przeciwko pozostałym sprawcom. Dotrzymanie zobowiązania i konsekwentna szczerość zeznań sprawią, że po prawomocnym osądzeniu współsprawców, prokurator umorzy postępowanie i sprawca – świadek koronny kary nie poniesie.

W przypadku decyzji negatywnej, a więc wydania przez sąd postanowienia o odmowie dopuszczenia dowodu z zeznań świadka koronnego, wyjaśnienia podejrzanego złożone w trybie ustawy o świadku koronnym nie będą mogły stanowić dowodu. Natomiast wszystkie uznaje się za niebyłe. W konsekwencji odpowiednia dokumentacja podlega zniszczeniu i nie będzie mogła być wykorzystana.

Jak to wcześniej już zaznaczono, podejrzany, który uzyskał status świadka koronnego, a chce skorzystać z gwarantowanych mu przywilejów nieodpowiedzialności, musi dotrzymać warunków ustawowych. Zeznanie nieprawdy lub zatajenie prawdy co do istotnych okoliczności sprawy, także odmowa zeznań przed sądem przywróci świadkowi koronnemu jego pierwotną rolę procesową i poniesie on odpowiedzialność karną na zasadach ogólnie obowiązujących. Podobne skutki wywoła popełnienie przez niego nowego przestępstwa w zorganizowanej grupie albo związku mającym na celu popełnianie przestępstwa. Analogiczne skutki wywoła także zatajenie majątku swego i współsprawców.

Wydawać by się mogło, że wymagająca procedura ustanowienia świadka koronnego i daleko idące restrykcje za naruszenie warunków koniecznych do konsekwentnego utrzymania tego statusu, jeżeli nie gwarantują to z całą pewnością minimalizują ryzyko błędnych ustaleń faktycznych w sprawach, w których zeznania takiego świadka dopuszczono. Niestety praktyka tego optymizmu nie potwierdza, a pojawiające się doniesienia medialne coraz częściej informują o spektakularnych porażkach oskarżenia w tego rodzaju sprawach.

Jak ujął to Piotr Pytlakowski, lista świadków koronnych, którzy złamali zasady, fałszywie oskarżali albo popełniali przestępstwa w czasie, kiedy obowiązywał ich status chroniony, jest długa [patrz: P. Pytlakowski, Poczet polskich świadków koronnych, http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1516414,2,poczet-polskich-swiadkow-koronnych.read]. Nie wszystkie z wymienionych w publikacji nazwisk czy pseudonimów osób miały faktycznie status świadka koronnego. Bez znajomości materiału aktowego poszczególnych spraw nie można też w sposób odpowiedzialny ocenić trafności podejmowanych decyzji. W wielu sprawach błąd mógł nastąpić zarówno na etapie wypracowywania decyzji sądowej o dopuszczeniu dowodu z zeznań świadka koronnego, jak i na etapie wyrokowania na rozprawie głównej. Jeszcze inaczej rzecz ujmując, tak naprawdę w wielu sprawach opisanych przez dziennikarzy nie wiemy, czy to prokurator zbyt łatwo oskarżył niewinne osoby,  czy też sąd zbyt łatwo wydał wyrok uniewinniający.

Jednak same, nie budzące już wątpliwości przykłady zdyskredytowania wiarygodności świadków koronnych, nawet gdyby okazały się nieliczne, muszą budzić niepokój. Głównie dlatego, że dotyczą zwykle poważnych spraw i wywołują wiele różnych, negatywnych następstw. Oskarżenie niewinnego czy uniewinnienie winnego jest zawsze porażką sprawiedliwości. Nie wszystkie dramaty ludzkie, także osób pokrzywdzonych przestępstwem, da się przeliczyć na pieniądze. Uniewinnieni zwykle dbają o to, żeby swoją krzywdę wynagrodzić sobie z naddatkiem. Prestiż wymiaru sprawiedliwości cierpi natomiast w każdym przypadku.

Środkiem zaradczym z całą pewnością nie może być przysłowie wylanie dziecka  z kąpielą, czyli rezygnacja z instytucji świadka koronnego. Przykładów potwierdzających wartość zeznań świadków koronnych i wyroków skazujących, w sprawach z ich udziałem jest znacznie więcej niż tych ocenianych jako prokuratorskie porażki. Nie nagłaśnia się ich tak, jak nie nagłaśnia się informacji o samolotach, które wystartowały i wylądowały bez problemów.

W moim przekonaniu, problem wiarygodności świadków koronnych nie różni się istotnie od problemu wiarygodności wszelkich świadków, czy szerzej – wiarygodności każdego osobowego źródła dowodowego. Już żyjący na przełomie XVIII i XIX w. Jeremiasz Benthan wiedział, że świadka do złożenia fałszywego zeznania może skłonić najbardziej błahy interes [por.  J. Bentham, Traktat o dowodach sądowych, Wyd. TSiP w Gnieźnie, s. 49, daty wydania brak]. Świadkowie mogą kłamać, ale też mogą się z wielu powodów mylić. Jeszcze wcześnie do znamiennej opinii doszedł Cezare Beccaria, który już w drugiej połowie XVIII w. uznał, że w każdej sytuacji procesowej, gdy dowodem przestępstwa są jedynie słowa, wartość takiego dowodu jest bliska zeru [patrz: C. Beccaria, O przestępstwach i karach, Wydawnictwo Prawnicze, W-wa 1959 s. 91].

Upływ stuleci w niczym trafności przytoczonych opinii nie podważył. Przeciwnie, i wiedza o historii procesu karnego, i wiedza o regułach spostrzegania, zapamiętywania i odtwarzania faktów dostarczają coraz to nowych argumentów na potwierdzenie ich słuszności. Dlatego po raz kolejny wypadnie przypomnieć, że w każdej bez wyjątku sprawie zeznanie świadka, także świadka koronnego, nie może być dowodem jedynym. Tak, jak każde zeznanie, musi ono zostać zweryfikowane wszelkimi dostępnymi dowodami niezależnymi od inicjatywy i pomysłowości samego świadka. Szukać należy dokumentów źródłowych i bardzo skrupulatnie je sprawdzać. Chodzi o wszelkie „dokumenty – ślady” w systemach bankowych, telekomunikacyjnych, rejestrach kryminalnych, wszelkiego rodzaju nośnikach elektronicznych towarzyszących na co dzień każdemu człowiekowi. Inny, niezależny od wskazanego kierunek, to poszukiwanie klasycznych dowodów rzeczowych metodami właściwymi dla oględzin i przeszukania. Na koniec zaś konsekwentne trzymanie się zasady, że zeznanie nie potwierdzone rzeczowym materiałem – nie pozwala na przyznanie mu przymiotu wiarygodności.

Oczywiście, ukierunkowanie uwagi na poszukiwanie materialnych śladów przestępczej działalności nie przekreśla celowości prowadzenia czynności dowodowych z innymi źródłami dowodowymi. Spośród klasycznych metod przesłuchania podejrzanych największe znaczenie wydaje się posiadać metoda stopniowego ujawniania dowodów. Z zasady nie sprawdza się metoda konfrontacyjna, która wymaga jednoczesnego spełnienia wielu trudnych do zrealizowania w przypadku zorganizowanej przestępczości grupowej warunków taktycznych.

Violetta Kwiatkowska-Wójcikiewicz wyraziła zbyt skrajną – w moim przekonaniu - opinię pisząc, że przestępcy są najmniej wiarygodnym źródłem dowodowym, gdy składają wyjaśnienia obciążające inne osoby, czy też przyznają się do przestępstw, których nie popełnili." [por. V. Kwiatkowska-Wójcikiewicz, Oględziny miejsca. Teoria i praktyka, Wyd. Dom Organizatora, Toruń 2011 s. 339]. Przekonanie to wywodzę nie tylko z lektury wielu publikacji z zakresu psychologii przesłuchania. Jego podstawowym źródłem jest doświadczenie wynikające z osobistego, liczonego raczej w tysiącach niż setkach, przeprowadzania czynności przesłuchania podejrzanych. Także w sprawach poważnych, skomplikowanych dowodowo, wieloczynowych i wieloosobowych.

Jest raczej tak, że jedni przestępcy programowo kłamią, inni są skłonni powiedzieć prawdę, jeszcze inni w „osnowę” prawdy, sprytnie wplątują „wątek” kłamstwa. Ta ostatnia sytuacja jest dla organu procesowego, a dokładniej dla prawdy obiektywnej najtrudniejsza. Często stanowi przejaw manipulowania oskarżycielem czy w dalszej perspektywie sądem przez przestępców. Specyfika instytucji świadka koronnego, jest akurat taka, że w populacji kandydatów do tej roli procesowej zamysł takiej manipulacji może być szczególnie silnym motywatorem. Wszak do zyskania jest bardzo wiele. Można zapewnić sobie bezkarność, pozbyć się konkurentów z gangu, dokonać rękoma sądu zemsty za rzeczywistą czy urojoną krzywdę, a przy pewnym szczęściu ocalić część swojego mienia i jeszcze zapewnić sobie utrzymanie na koszt społeczeństwa na długie lata.

Dlatego uważam, że na drodze do konwersji podejrzanego do procesowej roli świadka koronnego należy postawić jeszcze jeden filtr – ukierunkowane na diagnostykę szczerości badanie wariograficzne. Metodyka takiego badania powinna być konstruowana bardziej na wzorach testów przedzatrudnieniowych czy lojalnościowych stosowanych w niektórych służbach czy korporacjach, niż na testach wiedzy o czynie, które są wykorzystywane w klasycznej ekspertyzie  w sprawach kryminalnych.  Pozytywny wynik takiego badania byłby w tej koncepcji jednym z warunków dopuszczenia dowodu z zeznań świadka koronnego, negatywny przekreślał taką możliwość.

Ważniejszy jednak wydaje się efekt psychologiczny. Świadomość czekającego badania, którego nie można uniknąć i przekonanie o jego demaskatorskich możliwościach, bez wątpienia powstrzyma tych kandydatów na świadka koronnego, którzy gotowi są podjąć się tej roli z planem manipulowania posiadaną wiedzą w sposób nieszczery wobec organów procesowych.

Konkluzja: art. 3 pkt. 1 ustawy o świadku koronnym należy uzupełnić literę „c” w następującym brzmieniu: wyraził gotowość poddania się badaniom mającym na celu ujawnienie symptomów nieszczerości i przeszedł takie badanie z wynikiem pozytywnym.

To już jednak zadanie dla ustawodawcy. Powołana wcześniej monografia M. Gabriela-Węglowskiego, Ustawa o świadku koronnym. Komentarz. Zarys instytucji w Europie, Wydawnictwo Wolters Kluwer, Warszawa 2011, może okazać się wartą uwagi inspiracją. Wiele spostrzeżeń praktycznych, a także ciekawych wniosków o charakterze bardziej generalnym zawiera też wydany przez LexisNexis pod koniec 2013 r., w popularnej zresztą serii „komentarze praktyczne”, komentarz do ustawy o świadku koronnym autorstwa: Andrzeja Kiełtyki, Bolesława Kurzępy i Andrzeja Ważnego. 

Jan WOJTASIK

 

 

 

 

pogoda.net