[...] Jeśli leśne aktywności mają nas odprężyć, musimy być skupieni na procesie, nie jego rezultacie. Za przykład niech posłuży fotografia przyrodnicza.

Zupełnie inne neuroprzekaźniki wydzielają się, jeśli zagłębiamy się z aparatem w las bez konkretnego celu, chłoniemy otoczenie wokół i pozwalamy się puszczy zaskoczyć jakąś miłą niespodzianką. Wędrujemy i obserwujemy. Wyjmujemy aparat jeśli nadarzy się okazja. Jeśli nie - i tak miło spędziliśmy czas.

Przeciwną sytuacją jest taka, w której wyruszamy, by sfotografować konkretny gatunek. Uruchamiają się nasze zmysły myśliwego. Stajemy się czujni i uwagę koncentrujemy tylko na tym, co może być dla nas akurat przydatne. Rośnie napięcie - czy będzie dobre światło, czy pokaże się samiec czy samica, czy uchwycę odpowiednią pozę?

Już nie serotonina, nie acetylocholina - tym razem adrenalina, noradrealina, może nawet kortyzol. [...]

Katarzyna Simonienko, Nerwy w las. Jak odnaleźć spokój i radość życia, HELION, Gliwice 2021 s. 123

 

 

pogoda.net