[...] Przesłuchania były bardzo ogólnikowe i ograniczyły się do relacji przesłuchiwanych, którzy mówili to, co chcieli, nie wspominając o wielu istotnych momentach.

Z protokołów przesłuchań nie wynika, by przesłuchujący usiłował uzyskać szersze informacje lub wydobyć od przesłuchiwanych bliższe okoliczności omawianych wydarzeń. (...)

Takie i podobne pytania były uzasadnione, co wykazało późniejsze śledztwo, i żeby je zadać nie trzeba było wiedzieć więcej niż to, co było znane w owym czasie przesłuchującemu.

Wydaje się, że zapomniano o jednej z podstawowych zasad obowiązujących w śledztwie, że im mniej się wie, tym więcej należy pytać.

Ponieważ przesłuchujący tego nie uczynił, uzasadniony jest zarzut, że nie chciał on wyjść poza ramy nakreślone w piśmie gen. Dańca. [...]

Zbigniew Cieślikowski, Tajemnica śledztwa Ko-1042/27. Sprawa generała Zagórskiego, Wydawnictwo MON, Warszawa 1983, s. 118

 

pogoda.net