[...] Naszego górala boli, że jak się klimat zbiesił, to cepry zostawiają mniej dudków. Nie obchodzi go, że gdzieś tam w Australii spłonęło żywcem 100 tysięcy koali. Można by rzec, nic dziwnego, bo przecież „bliższa ciału koszula”.

Żyjemy sobie spokojnie w bogatej Europie, biedę i pożary oglądamy w telewizji (nawet gdy abonament nie został opłacony), wodą pitną spłukujemy nieczystości w WC i nie brzydzimy się olejem palmowym z Borneo. Co tam, że spłonęła Amazonia i  Australia, ważne, że my mamy piękne, bogate lasy i jest gdzie schronić się przed upałem.

Przeciętny Kowalski, bardziej kosmopolitycznie nazwijmy go obywatelem X, nie zastanawia się nad tym, kto i jak troszczy się o nie. Bo las jest jak zdrowie – dopóki dopisuje, to się o nim nie myśli.

Obywatel X ma w świadomości zakodowane, że są na świecie leśne duszki, które strzegą lasów i za chwilę, jak co roku, będą ich bronić przed pożarami, by obywatel X miał cień, opał, budulec i grzyby do koszyka.

I nic to, że sprawcą większości tych pożarów jest właśnie tenże obywatel. [...]

Andrzej Kruszewicz, Wiosny nie będzie, Echa Leśne nr 1/2000

pogoda.net