[…] Zorganizowana przestępczość rozwijała się w przedwojennej Warszawie nie gorzej niż w Chicago. Jej przywódcy mogli działać bezkarnie dzięki powiązaniom ze światem polityki i służb specjalnych.

(…) Największe poruszenie w ówczesnej Polsce wywołały jednak nie wizerunki zbirów, ale informacja, że kierował nimi Łukasz Siemiątkowski zwany „Tasiemką" – były żołnierz Legionów Piłsudskiego, a później radny Warszawy, mający szerokie kontakty w świecie polityki.

(…) Wykorzystywał swoją pozycję, aby dawać bandytom nieformalną ochronę. Gdy minister spraw wewnętrznych Felicjan Sławoj Składkowski stracił portfel, policja okazała się bezsilna. Poprosił więc na dyskretne spotkanie „Tasiemkę", a ten szybko pomógł mu odzyskać zgubę. Od tego momentu minister był dłużnikiem bandyty.

Sam Siemiątkowski, dzięki pozycji radnego, miał kontakty z oficerami policji, prokuratorami i ważnymi urzędnikami. Raz na jakiś czas wyświadczył komuś przysługę i w zamian mógł liczyć na to, że jego „dłużnik" sprawi, że organy ścigania nie zainteresują się bandą grasującą na Kercelaku. […]

Cały tekst: Rzeczpospolita

pogoda.net