[…] – A jednak – rzekł Radwan, spoglądając w kierunku niemieckich okopów – dobrze pomyśleć, że oni tam siedzą i boją się. Wiedzą, że my będziemy nacierać, tylko nie wiedzą, kiedy. Nie są już ani bezkarni, ani pewni zwycięstwa jak w trzydziestym dziewiątym.

Pojmujesz: we wrześniu byli dla mnie właściwie nieosiągalni. Teraz czuję, że się do nich mogę dobrać. Że nie jestem gorszy.

- Mógłbyś właściwie – Wicherki uśmiechnął się blado – wygłosić to jako pogadankę przed natarciem. Prześpij się, mamy jeszcze parę godzin.

Bitwa dla kompanii Radwana miała się jednak zacząć wcześniej niż dla innych oddziałów dywizji. Początek przygotowania artyleryjskiego wyznaczono na godzinę 8.20. ale przed szóstą dowódca batalionu, major Lachowicz, otrzymał rozkaz rozpoznania walką.

W przyszłości ci, którzy zostaną, i ci, którzy tu nigdy nie byli, będą oceniać przebieg bitwy, zasadność rozkazów, słuszność podejmowanych decyzji, precyzję wykonania.

12 października wczesnym świtem można było tylko ważyć trudność podejmowanych zadań. Rozpoznanie walką oznaczało, że trzeba ruszyć do natarcia po krótkim, pięciominutowym przygotowaniu artyleryjskim i utrzymać się do początku właściwego uderzenia.

Lachowicz powiedział co w rodzaju „rozpieprzą mi batalion”, może dodał, co myśli o tym rozkazie, i zadecydował, która kompania… […]

Zbigniew Safian, Do krwi ostatniej, Wydawnictwa radia i Telewizji, W-wa 1982 s. 265 i nast.

pogoda.net