[…] Stan bezpieczeństwa w Polsce szlacheckiej na pewno w znacznym stopniu uzależniony był od zasad polityczno-ustrojowych w kraju. Ugruntowanie się feudalnej struktury społecznej, złota wolność szlachecka z jednej strony, a słabość władzy centralnej – z drugiej, sprzyjały rozwojowi przestępczości i anarchizacji życia.

[…] Istotne problemy w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego stwarzała już choćby sama szlachta.

Osiemnastowieczny angielski podróżnik, wspominając swój pobyt w Polsce, pisał: „zabójstwa, rabunki, oszustwa, rozwody z najbłahszych powodów, kradzież mienia prywatnego i publicznego nie mają w tym kraju granic. Wszystkich tych gwałtów na porządku publicznym i prywatnym dokonują klasy wyższe zupełnie bezkarnie. […]

Spośród innych grzechów popełnianych przez szlachtę częste też były przypadki naruszania cudzej własności. Przytoczona wyżej opinia podróżującego po Polsce Anglika, dotycząca niepośledniej roli szlachty w naruszaniu porządku wewnętrznego w państwie, zdaje się wielokrotnie potwierdzać.

Podobne obserwacje poczynił zresztą w Rzeczypospolitej inny cudzoziemiec, Francuz Hubert Vautrin, który w taki oto sposób sportretował polska szlachtę w XVIII w.: „Ten zabawia się strzelaniem do chłopów, jak do wróbli; ów rabuje przechodniów lub kradnie bydło; teść każe wrzucić synową do rzeki; kobieta morduje kochanka, po czym usiłuje otruć męża i pokojówkę; starosta oświadcza na łożu śmierci, że oprócz ojcobójstwa obciążają go wszystkie możliwe zbrodnie.

Wszyscy ci zbrodniarze cieszą się życiem i wolnością.”  […]

Andrzej Abramski, Jerzy Konieczny, Justycjariusze, hetmani, policjanci. Z dziejów służb ochrony porządku w Polsce, Wydawnictwo „Śląsk”, Katowice 1987 s. 18-19

pogoda.net