[...] Wielki inkwizytor zerwał się z krzesła i opierając dłonie na stole, zmierzył go wzrokiem. - A więc - powiedział podniesionym głosem - obaj wiecie, że donos złożyła królewska wychowanica. Żona oskarżonego! Podopieczna samego króla!

Skąd wiedzielibyście, że to ona, gdyby twój brat nie miał nic do ukrycia? Kto nie ufa własnej żonie? Czy Arnau nie powinien podejrzewać raczej jakiegoś zawistnego kupca, pracownika lub choćby sąsiada? Ile osób skazał jako konsul morski? Każdy inny szukałby donosiciela właśnie w ich gronie. No, mów bracie Joanie! Dlaczego akurat baronowa? Jaki grzech skrywany przez twego brata pozwolił mu się domyśleć, że doniosła na niego własna żona?

Joan skulił się na krześle. Tyle razy stosował podczas przesłuchań tę samą taktykę. Tyle razy czepiał się jednego słowa, by ... Ale, ale ... Skąd Arnau wie, że to Elionor? Czyżby rzeczywiście...?

- To nie Arnau - skłamał . - Sam się domyśliłem, kto na niego doniósł.

Nicolau Eimeric wzniósł ręce do nieba.

- Domyśliłeś się, bracie Joanie? Niby jak?

- Bo Elionor go nienawidzi. Nie ... opamiętał się za późno. Eimeric już miał go w garści. [...]

Ildefonso Falcones, Katedra w Barcelonie, Wydawnictwo ALBATROS sp. z OO, Warszawa 2017 s. 556

pogoda.net