[…] Wjechali w las tak gęsty i długi, że wiewiórka, skacząc z drzewa na drzewo, mogłaby dotrzeć do Bułgarii. Wiedzieli, że wśród drzew kryje się wiele niebezpieczeństw: podstępne boginki zabijające młodzieńców, złaknione krwi strzygi, zsyłający złą pogodę czart. …

Nawet zazwyczaj obojętny leszy, pan lasu, mógł oszukać wędrowców i zaprowadzić ich w głąb swojego królestwa, z którego nie było ucieczki. Taki las nie był fajnym miejscem.

Pierwszy raz od czasu wyjazdu z Krakowa czuli niepokój. Wyruszyli w ostatni dzień czerwca. Ich celem była Mołdawia, ukryty pośród puszcz kraj, który niespodziewanie wyrósł na południe od Polski i na wschód od Węgier. (...)

Las pochłonął Polaków. Nagle z jednej i drugiej strony zaczęły spadać drzewa. […]

Michael Morys – Twarowski, Polskie imperium Wszystkie kraje podbite przez Rzeczpospolitą, Kraków 2016 s. 99

 

pogoda.net