[…] Znaleziono ciało. Było zabetonowane, poranione, ułożone z rękami do tyłu. Ktoś się napracował, żeby je ukryć. Zakwalifikowałem sprawę jako zabójstwo. Nie było żadnych wątpliwości.

I nagle dzwoni naczelnik policji, że przecież jest to nieumyślne spowodowanie śmierci. Nie mogłem uwierzyć. Zaczął mnie przekonywać, że ktoś przez przypadek zabił albo że mężczyzna sam się przewrócił.

Nie ugiąłem się, więc zadzwonił do mojego szefa i znajomych prokuratorów. Wszystkim mówił, jakim jestem kretynem i żeby na mnie wpłynąć.

Kwalifikacja przestępstwa wbrew woli policji skutkuje później konfliktami, utrudnianiem pracy. Może dlatego część prokuratorów ulega. […]

Justyna Kopińska, Polska odwraca oczy, Wydawnictwo Świat Książki, Warszawa 2018 s. 61

pogoda.net