[…] Prawdziwy grecki, antyczny człowiek musi z bólem odczuwać, w jakiej hańbie i łajdactwie żyjemy. (…) Wiecie, że nie robię plotek, ale skoro uważacie, że to leży w interesie ogółu, powiem wam straszna rzecz. Onegdaj gawędziłem z kilkoma dobrymi, dzielnymi Grekami.

Jako patriota mówię o wojnie, o nieprzyjacielu i – taka już moja grecka otwarta natura – powiadam, że Trojanie, nasi śmiertelni i przysięgli wrogowie. Są sfora tchórzów, złodziei, nicponi, łajdaków i szczurów, że ich Priam to stary dziad, a ich Hektor – skończony tchórz.

Przyznacie przecież Achajowie, że taka jest prawdziwa grecka opinia. Aż tu naraz występuje z cienia sam Agamemnon – już się nawet nie wstydzi podsłuchiwać. I powiada: "Powoli, Tersytesie, Trojanie to dobrzy żołnierze, Priam to porządny stary człowiek, a Hektor – bohater."

Szybko obrócił się na pięcie i zniknął, zanim zdążyłem dać mu odprawę, na jaką zasłużył. Panowie, zostałem, jakby mnie kto ukropem oblał. "Widzisz – rzekłem do siebie – skąd wiatr wieje?" Teraz już wiemy, kto w naszym obozie szerzy chaos, defetyzm i wrogą propagandę.

Jakże mamy potem wygrać wojną, gdy ci podli Trojanie mają swoich ludzi, swoich stronników wśród nas wśród nas, ba gorzej, w naszej głównej kwaterze? I myślicie bracia, że taki zdrajca prowadzi taką krecią robotę ot tak sobie?

Ba, nie. Nie bracia, on nie za darmo wychwala nieprzyjaciół naszego narodu, jemu za to musieli, panie dzieju, Trojanie dobrze zapłacić. […]

Karel Čapek, Księga apokryfów, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1978 s. 22

pogoda.net