Czas nieprzerwanie czyni swoje i cokolwiek, co miało swój początek, musi mieć i koniec. W obecnym, 2020 roku minie dziesięć lat od mojego odejścia z czynnej służby prokuratorskiej.

O wielorakich i złożonych powodach tej decyzji dałoby się z pewnością napisać spory esej. Dojrzewałem do niej stopniowo, a Prokurator Generalny nadał jej moc prawną.

Sympatycznym aspektem pożegnania prokuratur okręgu zielonogórskiego, jednostek organizacyjnych prokuratur sąsiedzkich, a przede wszystkim ludzi, z którymi współpracowałem nieprzerwanie niemal przez 40 lat, są pamiątki, jakie od wielu z nich otrzymałem. Dotyczy to oczywiście także wielu osób spoza prokuratury, z którymi miałem zaszczyt na różnych polach współpracować.

Przykładem szczególnym są podpięte do tego tekstu listy pożegnalne. Niektóre z nich, mimo upływu dziesięciolecia, a może własnie dlatego - czytam nie bez pewnego wzruszenia. Ponieważ stanowią formę przejściową pomiędzy czynną służbą a stanem spoczynku, ich skany trafiły do archiwalnego skarbczyka.

Niektóre teksty aż proszą się o skomentowanie. Postanowiłem tego jednak nie robić. No, może z jednym tylko wyjątkiem: uwaga Mietka Tabora o słodko - kwaśnym smaku stanu spoczynku jest nadzwyczaj trafna.

Z wyjątkiem dekretu Prokuratora Generalnego, wszystkie pozostałe listy opublikowane zostały w kolejności losowej.

Jan Wojtasik


 


 

pogoda.net