Siedlisko – Stany - Zwierzyniec. Trudno jednym zdaniem odpowiedzieć na pytanie: co sprawia, że rajdy rowerowe organizowane od kilku lat przez Fundację KAROLAT w Siedlisku cieszą się nieprzerwanie tak dużym powodzeniem.

Zapewne przyczyn jest kilka. Osobiście na pierwszym miejscu postawiłbym na organizację i promocję tego przedsięwzięcia. Uczestnicy karolackich wypraw leśnych często podkreślają jednak ich wyjątkowy, sympatyczny klimat.

W niedzielę 25 kwietnia 2021 r. na starcie zjawiło się 90 osób. Znaczący odsetek stanowiły całe rodziny. Poza mieszkańcami Siedliska i najbliższych miejscowości, zjawili się goście z Zielonej Góry, Głogowa i Sławy. Uwagę zwracał znaczący udział młodzieży.

Spotkanie rozpoczęło się o godz. 10,00 losowaniem nagród dla osób, które przystąpiły do konkursu z historii wiedzy o dotychczasowych karolackich wyprawach rowerowych. Los sprzyjał najlepiej zorientowanym i prezenty ufundowane przez sponsorów: sklepy – eTraper.pl, Kacper - Narty:Rowery:Serwis,  Lantmannen Unibake Poland,  Nadleśnictwo Nowa Sól, Lasy Państwowe i Koło Łowieckie Daniel przypadły: Państwu Judycie Kaczanowskiej i Rafałowi Kaczanowskiemu oraz Pani Jolancie Kramarczyk. Nagrody dodatkowe otrzymali Panowie Szczepan Zacharczuk i Łukasz Chwałek. Najmłodszych uczestników rajdu obdarowano natomiast wygodnymi i przydatnymi na każdą okazję plecakami.

Po emocjach losowania cały peleton skierował się do miejsca, gdzie przed laty rosła słynna „Krwawa Lipa”, o której po dzień dzisiejszy krążą skłaniające do refleksji i nieco przerażające legendy. Tu po krótkim wystąpieniu Pani Agnieszki Adamów-Czaykowskiej – prezes Fundacji Karolat, głos zabrała Pani Barbara  Szymańska-Gradziuk, która przypomniała treść legendarnego przekazu. Finałem tego fragmentu rowerowego spotkania było posadzenie nowego lipowego drzewka. Wspólnymi siłami dokonali tego Pani Agnieszka Adamów-Czaykowska oraz Pan Michał Mazurkiewicz – leśniczy Leśnictwa Siedlisko.

Przed wyprawowym etapem rajdu niżej podpisany przypomniał raz jeszcze obowiązujące zasady bezpieczeństwa oraz zakładane cele wycieczki i wkrótce rozciągnięty na długości niemal kilometra oraz dodatkowo podzielony na dwie grupy peleton opuścił Siedlisko. Pierwsza z grup prowadzona przez Pana Marcina Kulę postawiła sobie ambitne zadanie przejechania Starorzecza Odrzańskiego wąskimi duktami leśnymi. Druga skorzystała z nieco łatwiejszego wariantu, wykorzystując fragment drogi wojewódzkiej nr [321]. Spotkanie obu grup nastąpiło na leśnym dojeździe pożarowym nr [16], już w głębi starego Lasu Odrzańskiego.

Pierwszy krótki postój dydaktyczny nastąpił w pobliżu „Trzech Dębów” o imionach: Katarzyna, Matylda i Mikołaj. Okoliczności ich posadzenia oraz nazwiska ludzi, którzy przechowali pamięć o niezwykłych drzewach stały się zaczynem refleksji o gospodarczym i kulturowym znaczeniu lasów.

Po dojeździe do Stanów wycieczka w pierwszej kolejności zatrzymała się przy zabytkowej dzwonnicy, która została udostępniona Siedliszczanom dzięki uprzejmości Pana Pawła Zuterka – sołtysa wsi. Była rzadka okazja do posłuchania brzmienia dzwonu. Przede wszystkim jednak uczestnicy wyprawy mogli wysłuchać ciekawego wystąpienia dra Tomasza Andrzejewskiego – dyrektora Muzeum Miejskiego w Nowej Soli o historii Stanów i ich związków z Siedliskiem, a także poznać przeznaczenie wiejskich dzwonnic i okoliczności ich powstawania.

W ślad za prelegentem warto powtórzyć, że w Powiecie Nowosolskim wolnostojące (poza kościelne) zabytkowe wiejskie dzwonnice znajdują się jeszcze w Bobrownikach oraz w Czasławiu. Ta w Stanach pochodzi z II połowy XIX wieku. Wykonano ją z drewna. W 2017 r. poddano ją gruntownemu remontowi. Wtedy też zyskała dodatkową funkcję platformy widokowej.

Najważniejszym celem wyprawy do Stanów był oczywiście zabytkowy most kolejowy na Odrze. Zbudowany na początku XX wieku na miejscu dawnej przeprawy rzecznej, po 100 latach przestał pełnić swoją funkcję i popadał w ruinę. Nowe życie dała mu budowa ścieżki rowerowej w ciągu dawnej linii kolejowej [371] z Żagania do Wolsztyna. Zrewitalizowany w 2019 roku stał się popularną atrakcją turystyczną. O historii linii kolejowej, mostu, jego dawnych i współczesnych walorach opowiedział, podobnie jak w przypadku dzwonnicy - dr Tomasz Andrzejewski.

Po „objechaniu” mostu nastąpił przejazd ścieżką rowerową do Lipin. Lipińską Drogą (obecnie dojazd pożarowy nr 11) cykliści zagłębili się w Puszczę Tarnowską, żeby ostatecznie dojechać do Zwierzyńca. Po drodze mijano znane już z poprzednich wypraw takie charakterystyczne miejsca, jak: Studnię Ducha Puszczy, Cisową Ostoję czy Szaniec Szwedzki w pobliżu Czerwonaka.

W Zwierzyńcu na terenie stanicy myśliwskiej KŁ „Daniel” powitał rowerowych rajdowców zapach pieczonych ziemniaków i innych smakołyków. Tutaj też przy ognisku nastąpiło oficjalne rozwiązanie rajdu.

Jak się ostatecznie okazało, łączna długość trasy od miejsca posadzenia lipowego drzewka do stanicy w Zwierzyńcu nie przekroczyła 33 km. Pomimo kilku trudnych fragmentów i kilku awarii sprzętowych, uczestnicy znieśli przejażdżkę bardzo dobrze.

Było to możliwe m.in. dzięki trosce Pana Tadeusza Czaykowskiego, który zadbał, żeby nikt się nie zagubił w leśnych ostępach oraz grupy młodych ludzi - wolontariuszy Fundacji, którzy zapewnili bezpieczne pokonywanie skrzyżowań i lewoskrętów, w miejscach gdzie trasa rajdu przecinała się z drogami publicznymi.

Chciałoby się powiedzieć: do zobaczenia za rok! Albo lepiej - jeszcze wcześniej?

Jan WOJTASIK

Galerię fotografii rajdowych można obejrzeć m.in. TUTAJ

Powyżej: "Krwawa Lipa". Zdjęcie archiwalne ze zbiorów Marcina Kuli oraz współczesne fotografie młodej lipy i miejsca jej posadzenia

pogoda.net