Sława. Rajdy rowerowe stały z okazji Dni Sławy stały się już tradycją. Tradycyjnie też ich inicjatorem, a zarazem pilotem i przewodnikiem jest Alfred Rösler – znany sławski regionalista. Tegoroczna wyprawa rozpoczęła się o godz. 8.00, także w tradycyjnym miejscu startu, czyli na Starym Rynku.

Zanim jednak wyruszono na trasę konieczne okazało się poświęcenie kilku minut na sesję zdjęciową i krótki wywiad dla prasy, którą reprezentował Stanisław Fedyniak z "Głosu Głogowa". Potem już koła rowerów zakręciły się szybko i blisko 30-osobowa ruszyła w kierunku Goli, żeby następnie przez Dąb i Lubiatów dojechać do Świętoboru. Gwoli ścisłości, oznaczało to już faktyczne przekroczenie granic administracyjnych gminy i powiatu, gdyż Świetobór położony jest w gminie Kolsko w powiecie nowosolskim.

Po drodze było kilka przystanków edukacyjnych, w tym przy kapliczce w Goli. Tu Pan Alfred przedstawił losy niektórych elementów wystroju kapliczki, w tym zwłaszcza historię odkrycia i wyeksponowania listy żołnierzy niemieckich poległych podczas I wojny światowej.

W Świętoborze podstawowym celem wyprawy było wejście na najwyższą drewnianą wieżę w Lasach Państwowych, czyli słynną już daleko poza granicami Województwa Lubuskiego "Joannę". Pogoda była wyśmienita, a więc i warunki do podziwiania okolicy doskonałe. Sympatyczne wrażenia psuła jedynie świadomość śladów pozostawianych przez wandali. Chodziło nie tylko o przypadek rozpalenia ognia na platformie widokowej, ale też pozostałości rozbitych butelek, które zdarza się ludziom bez wyobraźni pozostawiać na górnych piętrach.

Warto może raz jeszcze przypomnieć, że wieżę oddano do użytku turystów na początku 2016 r., jej wysokość sięga dokładnie 40 metrów, waga samego tylko zadaszenia - 10 ton, a koszt budowy wyniósł 950 tys. zł.

Przy jednym z kilkunastu piezometrów zainstalowanych wokół Jeziora Sławskiego nadarzyła się okazja do rozmowy o systemach monitorowania dopływu wód podziemnych do tego akwenu. Należy przy tym podkreślić, że w Polsce są tylko dwa jeziora objęte takim monitoringiem.

Kolejnym etapem był Zwierzyniec i pobliskie starożytne kurhany. Ogląd pochodzącego sprzed 3 tys. lat cmentarzyska dostarczył kolejnych smutnych refleksji. Z jednej strony jest ono niszczone przez kolejne prace gospodarcze w lesie, z drugiej - dzieła szczególnej dewastacji dokonują na nim przysłowiowe "hieny cmentarne", a więc osobnicy penetrujący miejsca pochówku w poszukiwaniu skarbów.

Dawna leśniczówka w Zwierzyńcu była natomiast miejsce, gdzie organizatorzy rajdu przygotowali dla rowerzystów ognisko oraz prezent w postaci III-go już wydania przewodnika turystycznego "Sława i okolice" autorstwa Ryszarda Grycy i Alfreda Röslera. Dodajmy przy okazji, że prezentacja przewodnika odbyła się dzień wcześniej podczas oficjalnego otwarcia Dni Sławy.

Po odpoczynku w Zwierzyńcu cała grupa dojechała do Sławy, żeby z nowymi siłami, wspólnie z innymi gośćmi radować się świętem tego sympatycznego miasta.

Jan WOJTASIK

 

 

Więcej zdjęć znajdziesz TUTAJ

pogoda.net